ME koszykarzy. Gielo: Wszyscy chcą ciężko pracować

Koszykówka
ME koszykarzy. Gielo: Wszyscy chcą ciężko pracować
fot. Cyfrasport

Polscy koszykarze dwukrotnie wygrali z Czechami w meczach kontrolnych przed mistrzostwami Europy. „Wszyscy chcą ciężko pracować” – powiedział w wywiadzie Tomasz Gielo, który zdobywał w tych spotkaniach średnio 12,5 pkt przy 60-procentowej skuteczności.

Dwa wysoko wygrane mecze kontrolne z Czechami były dla pana szczególnie udane. Można powiedzieć, że był pan w nich trzecim liderem zespołu, po Mateuszu Ponitce i Damianie Kuligu…

 

Na pewno fajnie, że te występy się udały, ale wydaje mi się, że jest za wcześnie, by klasyfikować moją pozycję w drużynie. Jesteśmy na wstępnym etapie jej budowania. Dopiero będą następowały pierwsze selekcje zawodników. Z upływem czasu będzie się krystalizowało, kto jaką rolę będzie miał w zespole.

 

Wyróżniał się pan już w ubiegłorocznych kwalifikacjach, więc aspiracje pewnie są wyższe?

 

Jest to mój kolejny rok z kadrą. Sezon w Hiszpanii też dał mi dużo pewności siebie. Jestem gotowy pełnić w reprezentacji większą rolę, ale nie zamierzam za wszelką cenę coś komuś udowadniać. Staram się po prostu jak najlepiej wykonywać moje zadania, zarówno w ataku, jak i obronie. Od trenera zależy ułożenie naszej drużyny tak, żeby każdy miał swoją rolę i był z niej zadowolony.

 

Jaką rolę Mike Taylor przypisuje panu?

 

Miałem okazję parę razy rozmawiać z trenerem w trakcie zgrupowania w Wałbrzychu. Mówił, że widzi, iż z roku na rok robię postępy i bardzo mu to odpowiada. Wzmocniłem się fizycznie przed tym zgrupowaniem, więc wydaje mi się, że jestem w dobrej formie. Mam podobną sytuację jak w zeszłym roku, kiedy grałem na pozycji numer 4. Teraz na zgrupowaniu ćwiczyli i grali na niej także Aaron Cel i Mathieu Wojciechowski, którzy również wykonali kawał dobrej roboty. Tak naprawdę jeszcze za wcześnie, żeby mówić o jakichś wykrystalizowanych rolach. Najważniejsze, że w drużynie panuje bardzo dobra atmosfera, że wszyscy chcą ciężko pracować. Każdy stara się udowodnić trenerom i samemu sobie, że należy mu się miejsce w kadrze.

 

Czy jest rozważana pana rola jako specjalnego „plastra” dla przeciwnika? W zespołach rywali w mistrzostwach Europy jest wielu mocnych koszykarzy, którym być może trzeba będzie przydzielić indywidualną opiekę.

 

Rzeczywiście, takie rozmowy się pojawiają, ale – jak mówię – jesteśmy po pierwszym zgrupowaniu. Dopiero co wdrożyliśmy nasz system gry. Dobre jest to, że wiemy, czego się spodziewać, bo już czwarty rok z kolei pracujemy z tym samym szkoleniowcem, co jest bardzo ważne dla zawodników. Przyszłość pokaże, jak to będzie wyglądało. Jeżeli trener będzie miał dla mnie zadanie, żeby któregoś z rywali zatrzymać w obronie, to obiecuję, że dam z siebie wszystko. Tutaj nie chodzi o to, żeby każdy starał się pokazać zdobywaniem punktów czy innymi statystykami, ale żeby był w stanie poświęcić swoje własne ego i indywidualne cele na rzecz celów drużynowych. Wszystkim zależy na udowodnieniu, że polska reprezentacja z roku na rok robi stały postęp.

 

Jak pan oceni swój sezon w lidze hiszpańskiej, gdzie występował pan w Joventucie Badalona? Jest pan zadowolony z minut gry i roli w drużynie? Kontrakt już przedłużony?

 

Miniony sezon był dla mnie dobrym przetarciem przed kolejnym. Pewnie można byłoby narzekać na liczbę minut na boisku, ale wydaje mi się, że pokazywałem, zarówno na treningach, jak i w meczach, że jestem w stanie poradzić sobie w lidze hiszpańskiej. Kontraktu nie mam jeszcze przedłużonego.

 

Przybędzie panu kilku kolegów w lidze ACB, bo umowy podpisali w niej ostatnio Mateusz Ponitka, Przemysław Karnowski i Michał Michalak – wszyscy w ekipy srebrnych juniorów z Hamburga, wicemistrzów świata do lat 17 z 2010 roku.

 

To pokazuje, że tamten sukces nie był przypadkowy. Członkowie tej drużyny z roku na rok przebijają się wyżej. Do naszej czwórki z ligi hiszpańskiej dochodzą jeszcze Filip Matczak i Daniel Szymkiewicz, walczący o miejsce w reprezentacji, podobnie jak Mathieu Wojciechowski, który był potem z nami w kadrze U-20. To bardzo fajne, że my, chłopcy znający się od 15. roku życia, pojawiamy się teraz na zgrupowaniu kadry seniorów. Zawsze w takich sytuacjach jest dużo śmiechu, przypominania historyjek z lat młodzieżowych.

 

- Ktoś mógłby powiedzieć, że odnieśliśmy w Hamburgu jednorazowy sukces, a potem zrobiło się o nas, „srebrnych chłopakach”, cicho. Nie można jednak patrzeć przez ten pryzmat. Celem zawodnika powinno być to, żeby przebić się do dorosłej koszykówki i w niej budować karierę. Wydaje mi się, że powoli wielu z nas to udowadnia i mam nadzieję, że będzie tak w kolejnych sezonach.

o.s, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze