erwsza okazja już w poniedziałek na etapie do Szczyrku.

 

31-letni Cieślik na co dzień ściga się w czeskiej drużynie Elkov-Author, do której wrócił z nieistniejącej już grupy Verva Activejet. W ubiegłym roku z Vervą startował w kilku zawodach najwyższej kategorii - w Dookoła Katalonii, Dookoła Szwajcarii i w Tour de Pologne.

 

Etap, który rozstrzygnął o losach TdP, prowadził z Wieliczki do Zakopanego. Kolarze jechali cały dzień w deszczu, w górach temperatura spadła do 6 stopni. Cieślik w pewnym momencie jechał w trzyosobowej czołówce razem z przyszłym zwycięzcą wyścigu Belgiem Timem Wellensem.

 

„Jechałem bardzo ambitnie, ale przemarzłem i odcięło mi prąd. Wiadomo, że przed takim wyścigiem kolarz schodzi z wagi, ma minimalną tkankę tłuszczową. Gdy jest zimno, trzeba dostarczać organizmowi więcej energii, aby go rozgrzać. Tego zabrakło. Zająłem ostatecznie w wyścigu 19. miejsce, ale tytuł najlepszego Polaka to dla mnie tylko nagroda pocieszenia”.

 

W tym sezonie Cieślik nie miał możliwości rywalizacji z kolarzami grup World Tour, z wyjątkiem Dookoła Słowenii. Wygrał go Majka, a Cieślik zajął ósme miejsce.

 

„Poczułem w Słowenii inne tempo niż na wyścigach krajowych, gdzie wszyscy się znamy i wiemy kogo na co stać. Na decydującym etapie był 13-kilometrowy podjazd do mety. Wygrał Majka, a ja do niego straciłem minutę, więc myślę, że nie był to zły wynik” – ocenił.

 

Na co stać Cieślika w tegorocznym TdP?

 

„Razem z Markiem Rutkiewiczem będziemy liderami reprezentacji. Marek jest starszy, bardziej doświadczony i wielokrotnie kończył Tour de Pologne w czołówce. Znamy się dobrze jeszcze z grupy Mróz Action. Ja osobiście nastawiam się na dobry wynik. Chciałbym spełnić oczekiwania prezesa PZKol Dariusza Banaszka, to znaczy uplasować się w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej” - ocenił.

 

Dwa pierwsze sprinterskie etapy Cieślik przejechał bezpiecznie w peletonie i traci tylko 10 sekund do prowadzącego Holendra Danny’ego van Poppela (Sky).