Rymaniak: Utarliśmy nosa tym, którzy zawsze typują nas do spadku

Piłka nożna
Rymaniak: Utarliśmy nosa tym, którzy zawsze typują nas do spadku
fot. Cyfra Sport

- Utarliśmy nosa tym, którzy zawsze typują nas do spadku – przyznał po meczu piłkarskiej ekstraklasy z Cracovią (4:2) obrońca Korony Bartosz Rymaniak. - Nie popadamy jednak w hurraoptymizm, tylko dalej ciężko pracujemy – dodał kapitan kieleckiej drużyny.

Zespół ze stolicy regionu świętokrzyskiego, co stało się już tradycją, od kilku lat przed rozpoczęciem ligowych rozgrywek typowany jest przez piłkarskich ekspertów i fachowców jako jeden z głównych kandydatów do spadku. Nie inaczej było przed obecnym sezonem, do którego Korona przystąpiła po wodzą nowego trenera Niemca Gino Lettieriego i w mocno przemeblowanym składzie.

- To nas wkurza, bo nie trenujemy po to, żeby nas skreślano przed sezonem. Myślę, że po raz kolejny utarliśmy tym wszystkim ludziom nosa. Może doczekam sezonu, na początku którego ktoś powie, że Korona nie jest jednak do spadku – powiedział Rymaniak.

Kapitan Korony rozegrał dobre spotkanie, dokumentując to golem. Miał jednak do siebie pretensje za stratę bramki, po której rywale objęli prowadzenie. - Wybiłem piłkę na rzut różny, po którym Cracovia zdobyła gola. Mogłem zachować się inaczej. Spokojnie przyjąć piłkę i wyekspediować ją do przodu – tłumaczył samokrytycznie obrońca kieleckiej drużyny.

Gospodarze, mimo że pierwsi stracili bramkę, potrafili odwrócić losy spotkania i po raz pierwszy w tym sezonie cieszyli się z trzech punktów.

- Kluczem do sukcesu było to, że szybko odpowiadaliśmy na bramki, które strzelała Cracovia. Wiedzieliśmy, że stałe fragmenty gry to groźna broń rywala. Jednak dwa razy zabrakło nam koncentracji. W pierwszej połowie nie zrealizowaliśmy wszystkich założeń przedmeczowych, ale po przerwie kontrolowaliśmy to, co działo się na boisku – podkreślił pomocnik Jakub Żubrowski.

Wynik już w 48. minucie ustalił Marcin Cebula, zdobywając pierwszą bramkę w ekstraklasie w... 72. występie na tym szczeblu rozgrywek.

- Faktycznie dosyć długo czekałem na tego premierowego gola. Licznik cały czas bił, ale wreszcie się zatrzymał. Jednak cieszę się przede wszystkim z tego, że rozegraliśmy dobre spotkanie i najważniejsze, że wywalczyliśmy trzy punkty – pokreślił 21-letni piłkarz kieleckiej drużyny.

Kielczanie po trzech kolejkach mają na swoim koncie cztery punkty i praktycznie po każdym meczu byli chwaleni za postawę na boisku.

- Pokazujemy, że jeden na drugiego może liczyć, mimo zmian które nastąpiły w zespole. Cztery "oczka" to dobry wynik, bo mieliśmy ciężki terminarz. Graliśmy z zespołami, które zapowiadają walkę o czub tabeli. Start jest w miarę udany, ale nie ma co popadać w hurraoptymizm. Dalej ciężko pracujemy, po przed nami kolejne pojedynki – zapewnił Rymaniak.

W 4. kolejce Korona zagra w poniedziałek w Gdyni z Arką. Trenerem tego zespołu jest były szkoleniowiec kielczan Leszek Ojrzyński.

KB, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze