Lechici tydzień temu w Holandii byli lepszym zespołem, stworzyli więcej sytuacji, ale kiepska skuteczność sprawiła, że mecz zakończył się bezbramkowym remisem. FC Utrecht przez 90 minut nie zagroził poważniej bramce "Kolejorza". Mimo to, opiekun poznańskiej drużyny uważa, że 0:0 to dobry wynik.

- Może to dziwnie zabrzmi, co teraz powiem, ale dla mnie wynik 0:0 jest lepszy, niż gdybyśmy wygrali 1:0. Dlaczego? Bo lepiej możemy się przygotować do rewanżu, jest większa mobilizacja. Gdybyśmy wygrali 1:0, to wówczas moglibyśmy się zastanawiać, czy skupić się na obronie, czy może jednak zaatakować. Tu nie możemy kalkulować, musimy być mocno skoncentrowani i grać o zwycięstwo - powiedział Bjelica na konferencji prasowej.

Jak poinformował chorwacki szkoleniowiec, do jego dyspozycji są niemal wszyscy zawodnicy. Kontuzjowany jest tylko Darko Jevtic, zabraknie również Vernona de Marco, który wraca po kontuzji i w środę wystąpił w meczu rezerw Lecha.

- Taka sytuacja to duży komfort dla trenera - podkreślił.

Poznaniacy przystąpią do pojedynku z Holendrami podbudowani wysoką wygraną nad Piastem Gliwice (5:1). Bjelica nie ukrywa, że niedzielne zwycięstwo w ekstraklasie na pewno dobrze wpłynie na drużynę.

- Każdy wygrany mecz daje nam więcej pewności siebie. Zwycięstwo buduje każdego zawodnika, ale też cały zespół. Wiemy jednak, że teraz czeka nas mocniejszy przeciwnik, który ma dobrych piłkarzy. Dlatego ten mecz będzie wymagał od nas więcej koncentracji - ocenił.

Obecny na konferencji austriacki obrońca Emir Dilaver w przeciwieństwie do trenera, żałował, że mecz w Utrechcie nie zakończył się lepszym rezultatem.

- 0:0 jest wynikiem lepszym dla rywali z prostej przyczyny. Jeśli oni strzelą bramkę, my musimy zdobyć dwie. Ale to ma akurat dobrą stronę, bo musimy być na 120 procent skoncentrowani. Szkoda, że nie udało strzelić się gola w Utrechcie, bo mieliśmy kilka okazji. Zagraliśmy solidnie w obronie, mieliśmy dobry plan nakreślony przez trenera. Były też dobre sytuacje z naszej strony, mieliśmy dużo strzałów z szesnastki - powiedział Dilaver.

Tymczasem na portalach społecznościowych klub co kilka godzin informuje o rosnącej frekwencji - przed godziną 16 sprzedano już ponad 27 tysięcy biletów. Szkoleniowiec wcześniej wielokrotnie podkreślał, jak istotny dla drużyny jest doping kibiców.

- To ważne dla nas, że będziemy mogli liczyć na tak duże wsparcie naszych fanów. Liczymy na ich doping, ale chciałbym podkreślić, że jutro będzie potrzebna będzie też cierpliwość - zaznaczył.

Dla poznaniaków obecny sezon mknie w dość szalonym tempie. Czwartkowe spotkanie będzie dla nich już dziewiątym oficjalnym meczem rozegranym od 29 czerwca. Bjelica pytany o roszady w składzie i czy nie zamierza podzielić drużyny na dwie, z których jedna grałaby w pucharach, a druga w lidze, odparł:

- Nie mam Lecha A i Lecha B. Wszyscy będą grali w lidze i w pucharach, mam nadzieję, że jak najdłużej. To nie było by właściwie tworzyć dwie drużyny. W ubiegłym sezonie też rotowaliśmy składem i tak samo będzie teraz - podsumował szkoleniowiec.

Po konferencji lechici rozpoczęli trening, ale na bocznym boisku. Ulewy, jakie w nocy, a także w środę po południu przeszły nad Poznaniem, sprawiły, że murawa na stadionie jest bardzo grząska i organizatorzy chcą ją oszczędzić przed meczem.

Czwartkowe spotkanie rozpocznie się o godz. 20.15.