- Kubicy kibicujemy, od kiedy zaczął jeździć – powiedziała  Daria z Wągrowca spod Poznania. Jak podkreśliła, kiedy okazało się, że będzie on miał testy na Hungaroringu, wsiedli wraz z mężem do samochodu, „żeby być częścią tego sukcesu”. Jej zdaniem jest oczywiście, że testy zakończą się sukcesem.

Jej mąż Maciek podkreślił, że podczas testów Kubica osiągał stałe wyniki. - Był powtarzalny. To bardzo ważne, że to nie były zrywne okrążenia – że jedno było super, a następne nie. Było osiem pod rząd takich okrążeń, że różnica wynosiła 0,5 sekundy – opowiadają jedno przez drugie.

- Po prostu – wraca! Na to czekaliśmy – podkreślają, dodając, że zdecydowali się nie jechać od razu po testach do Polski. - Za dużo emocji, żeby dzisiaj wracać – powiedziała Daria.

 



Wiele osób obecnych na Hungaroringu jest skupionych w grupie kibiców Kubicy na Facebooku. - Grupa zrzesza już 2700 osób. Większość jest z nami tutaj dzisiaj. Załatwialiśmy sobie wspólne koszulki, flagi, gadżety, naklejki na samochody. W ogóle się nie znaliśmy, ale poznaliśmy się w ciągu ostatniego tygodnia – powiedziała Daria. Jej mąż dodaje: Nam dzisiaj inni kibice przywozili zrobione specjalnie dla nas koszulki. Mają one napis: Keep Calm and Support Kubica.

Inna młoda kobieta, Lucyna z Niepołomic koło Krakowa, powiedziała , że zaraziła się pasją do Formuły 1 od męża, ale teraz jest już „partnerem zaangażowanym”. - Nawet raz był wyścig w święta wielkanocne, więc jedliśmy +śniadanie wielkanocne z Kubicą. U nas w Polsce było święto, a tam, gdzie się wyścig odbywał – nie. Tego nie zapomnę nigdy. A jesteśmy zagorzałymi katolikami - powiedziała.

Zaznaczyła, że powrót Kubicy byłby dla nich ogromnym wydarzeniem, bo „cała rodzina tym żyje - jest tu ze mną siostra, szwagier, nasze dzieci, kibicujemy mocno, trzymamy kciuki.

Krystian z Lublina mówi, że podjął decyzję o przyjeździe w ostatniej chwili. - Warto być przy nowym rozdaniu, odrodzeniu Roberta na torze, szczególnie że nikt z nas, takich szaraczków, do końca nie wie, jak to będzie dalej wyglądało, więc to może być jedyna szansa, żeby go zobaczyć w nowym bolidzie albo być przy jego odrodzeniu. Pytany, w którą z tych dwóch możliwości wierzy, odparł, że jego zdaniem „niedługo poznamy bardzo dobre wieści i Robert podpisze kontrakt, może z Renault, może z jakimś innym teamem".


 

Piotrek z Komorowa pod Warszawą przyznaje, że nie jest zagorzałym kibicem Formuły 1, ale „zawsze musi być pierwszy raz”. Testy bardzo mu się podobały i sam był zaskoczony, że aż tak. - Prędkość, technologia, perfekcjonizm widoczny w każdym calu. Okiem laika: wszystko dopięte na ostatni guzik, wszystko w czasie, nie ma miejsca na pomyłki, fuszerki, wspaniała praca silników, zawieszeń, wszystko robi ogromne wrażenie - powiedział.

Niektóre osoby na Hungaroringu jeżdżą na starty Kubicy już od wielu lat. Starszy pan o imieniu Jacek udziela się na forum internetowym klubu kibiców Kubicy. Na Węgry przywiózł dwie duże polskie flagi, które wiszą nad dwoma sektorami zajmowanymi przez Polaków.

- Kilkakrotnie spotkałem się z Kubicą. To były chyba najszczęśliwsze chwile w życiu. Co roku się spotykamy, a było tak, że i dwa razy w ciągu roku. Już Robert mnie rozpoznaje, uśmiecha się zawsze, idzie się przywitać. To bardzo miły człowiek, szczery, w ogóle dusza człowiek. Jeśli z kogoś brać przykład, to tylko z niego – powiedział.

Inny starszy pan, Radek, określa się jako „osoba towarzysząca” swojej żony Lidki, która „bardzo się pasjonuje Robertem Kubicą”. - Dla mnie osoba, która się pasjonuje, to jest taka, która 5-6 godzin dziennie spędza przy komputerze i zbiera wszelkie informacje, które się w sieci pojawią. Moja żona taka jest. Jak były rajdy WRC, to brała mój komputer, tablet, komóreczkę i 3 dni była +wyjęta+, nie można się było do niej odezwać. To jest prawdziwy kibic – wyjaśnił.

 



Od 2006 r. kibicuje Kubicy Ewa z Warszawy, która interesowała się Formułą 1 już w latach 70., ale zainteresowanie to bardzo przybrało na sile, kiedy Polak zaczął w niej startować. - Ponieważ jest genialnym kierowcą, talentem wrodzonym, z grupą znajomych mocno go dopingujemy – podkreśliła. Sama widziała go już na Hungaroringu w 2009 r. i 2010, ale jeździła też na rajdy z jego udziałem, np. Rajd Sardynii.

Kibice są przeważnie przekonani, że Kubica powróci na tor. - Czy uda się? Ależ oczywiście. Nigdy w to nie zwątpiłam, mocno trzymam kciuki, żeby to osiągnął. A na pewno osiągnie, bo to jest człowiek, który się nigdy nie poddaje, ma niesamowitą siłę walki i jest genialnym kierowcą - powiedziała Ewa. Środowe testy bardzo jej się spodobały. - Jest bardzo stabilny w swoich jazdach, jeździ z precyzją zegarmistrzowską – oceniła.