Wydawałoby się, że za kwotę 222 milionów euro można skompletować całą drużynę. Taka Legia Warszawa na przykład wyceniana jest na niespełna 30 mln euro. Jednak Barcelona to nie Legia i jak się okazuje, fortuna otrzymana za Neymara wystarczy "Dumie Katalonii" zaledwie na trzech zawodników: Philippe Coutinho z Liverpoolu, Ousmane Dembele z Borussii Dortmund oraz Inigo Martineza z Realu Sociedad.

Jeśli idzie o transfer Coutinho, już jakiś czas temu Juergen Klopp powiedział stanowcze "nie", ale teraz, w obliczu fortuny jaką dysponuje Barca, sprawa nabiera nowego kształtu. W Anglii spekuluje się nawet, że trener Liverpoolu ma dopinać już szczegóły transferu Manuela Lanziniego z West Ham United, który miałby być zastępstwem dla Brazylijczyka. Według "Mundo Deportivo", Coutinho ma przejść do Hiszpanii za 100 milionów euro.

Podobnej kwoty oczekiwać będzie również Borussia Dortmund za Dembele. Niemcy, podobnie jak Liverpool, zarzekali się, że nigdzie 20-latka nie puszczą. Hiszpańscy dziennikarze zakładają, że Barcelona będzie musiała się liczyć z wydatkiem rzędu 90 mln euro. Tak więc po stronie wydatków mamy już 190 mln euro, a zostaje jeszcze Martinez, największa zachcianka Ernesto Valverde.

Hiszpański obrońca wyceniany jest przez serwis transfermarkt.de na 20 mln euro. Bardziej prawdopodobne jednak, że Barca będzie musiała zapłacić za niego około 30 mln euro, co poskutkuje natychmiastowym wyzerowaniem gotówki z transferu Neymara... Cóż, takie ceny panują obecnie na rynku. Zawsze przecież można było kupić jednego Kyliana Mbappe.