Grałeś już w Brazylii, Indonezji, Grecji i we Włoszech. Teraz czas na Polskę. Co sprawiło, że wybrałeś właśnie nasz kraj?
 
Dlaczego Polska? Bo jest tu bardzo wysoki poziom rozgrywek i tak naprawdę każdy zawodnik chciałby tutaj grać.
 
W której z wymienionych lig czułeś się najlepiej?
 
Oczywiście najlepszą ligą sportowo będzie polska! A wcześniej włoska. Co do życia, najbardziej podobało mi się w Atenach. Atmosfera, wszystko wokół.
 
We Włoszech byłeś drugim najlepiej serwującym. Zagrywka to właśnie Twój największy atut?
 
W Panathinaikosie Ateny byłem najlepiej zagrywającym ligi, w ostatnim klubie drugim. Faktycznie uważam, że skuteczny serwis to mój znak firmowy.

Do Zawiercia przeprowadzasz się sam czy z kimś bliskim?
 
Będę mieszkał z żoną, dzieckiem i psem. Przenosiny się całą rodziną. (uśmiech) Synek ma na imię Samuel, a żona Luciana. Pies? Ani duży, ani mały. Wabi się Juliet.
 
Jaką osobą jesteś poza parkietem?
 
Chętnie opowiedziałbym szczegółowo, ale w Polsce mam tylko jeden problem - mówienie po angielsku. Reszta chłopaków, młodszych, spokojnie używa tego języka. Muszę jednak zacząć mówić też po polsku, jak najwięcej rozmawiając z pozostałymi zawodnikami.
 
Południowcy są zawsze radośni. Będziesz graczem, który będzie zarażał chłopaków w szatni pozytywną energią?
 
Tak, to bardzo ważne! Koledzy bardzo dobrze mnie przyjęli. Już widzę, że atmosfera będzie pozytywna, a to istotny element całej sportowej układanki.
 
Czy to oznacza, że od teraz w szatni Aluronu Virtu Warty królować będą latynoskie rytmy?
 
Jeszcze nie bawiłem się tu w didżeja, ale samby nie zabraknie! Także przed meczami! (śmiech)

Z jakimi nadziejami przychodzisz do Zawiercia?
 
Mamy mocny zespół. Myślę, że nie jesteśmy bez szans w walce o awans do fazy play-off.
 
Drużyna jest beniaminkiem, ale skład jest ciekawy, trener o uznanej międzynarodowej renomie. Wierzysz, że uda Wam się czasem postraszyć faworytów już w tym pierwszym sezonie?
 
Mamy wyrównaną kadrę, świetnego trenera, ładną halę - wszystko, co potrzebne, by móc skupić się wyłącznie na ciężkiej pracy. Postaramy się o niejedną niespodziankę!
 
Groźni możecie być zwłaszcza w Zawierciu, przy komplecie 1500 widzów. Jak zachęciłbyś fanów, żeby od września rezerwowali sobie czas na Wasze mecze?
 
Kibice są dodatkowym zawodnikiem, zawsze to podkreślam. To niezwykle ważne, by mieć za sobą fanów, którzy pomogą zespołowi dać z siebie wszystko. Kibice wyzwalają w nas nadprogramową energię i motywację. Drodzy Fani - chcę tu widzieć pełną halę! (uśmiech)