Gliwiczanie nie wygrali żadnego z sześciu letnich sparingów. Sezon ligowy zaczęli słabo. W czterech kolejkach zgromadzili cztery punkty (dwie porażki, dwa remisy). Wygrali za to wtorkowy wyjazdowy mecz 1/16 finału Pucharu Polski z pierwszoligową Stalą Mielec 2:0. W tym spotkaniu gola z rzutu karnego strzelił Patryk Dziczek. Wcześniejsze dwie „jedenastki” w meczach ligowym zmarnował Konstantin Vassiljev. Reprezentant Estonii dwukrotnie nie trafił w bramkę rywali.

- Zwycięstwa budują. To pucharowe było nam potrzebne, aby z bardziej optymistycznym nastawieniem pojechać do Warszawy. Patryk był wyznaczony jako drugi do rzutów karnych. Nerwy potrafi trzymać na wodzy – dodał szkoleniowiec.

Jeśli klub zdąży załatwić formalności, to być może na mecz z Legią pojedzie zakontraktowany w środę 26–letni chorwacki lewy obrońca Dario Rugasevic, który ostatnio grał w rumuńskim Gaz Metan Medias. Dzięki temu transferowi z nietypowej dla siebie roli zwolniony zostanie prawonożny Marcin Pietrowski.

- W Warszawie nie będzie łatwo. Oba zespoły niezbyt dobrze zaczęły sezon. Wiemy, jak chcemy zagrać. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało. Wypoczynku nie mamy dużo, ale Legia też grała mecz PP – stwierdził Wdowczyk.

W sobotę do Gliwic przyjedzie leczący kontuzję hiszpański pomocnik Gerard Badia. Będzie na miejscu kontynuował rehabilitację. - W głowach siedział nam ten brak zwycięstw. Cieszę się, że wreszcie się przełamaliśmy w spotkaniu pucharowym. Z niecierpliwością czekamy na piątkowy mecz, bo jedziemy do topowego rywala na skalę polską, a powoli i europejską. Niewiele mamy do stracenia, a wiele do zyskania. Inne drużyny pokazały, że z Legią da się wygrać. Nie mamy się czego bać, musimy zachować koncentrację i wykorzystać stworzone sytuacje – ocenił Pietrowski.

Początek piątkowego meczu w Warszawie o 20.30.