Piłka nożna

Astiz wrócił do Legii Warszawa

Idę o zakład, że przeciętny kibic w Hiszpanii nie ma pojęcia co to za gracze. To co najwyżej w tamtych warunkach trzecioligowcy, dojrzali, bez perspektyw na Primera, a nawet Segunda Division. Bez żadnych już szans na poważne granie.

 

Uwielbiam Hiszpanię i Hiszpanów, na ich futbolu dobrze byłoby się wzorować, przyjemnie się ogląda nawet tych trzecioligowców, bo potrafią grać w piłkę. Głębsza refleksja w związku z tymi hiszpańskimi podbojami nie jest jednak dla nas wesoła.

 

Ucieka nam Europa! Bo nic nie znaczący w skali europejskiej zawodnicy przyjeżdżają do nas robić za autentyczne gwiazdy. Jak mówi nestor wśród polskich trenerów Bobo Kaczmarek, "robią sobie w Polsce face lifting, poprawiają CV, bo nastrzelać można tu jak nigdzie indziej i dają nura na Cypr czy gdzieś gdzie lepiej płacą". Fakt, że raz na jakiś czas trafi się w Ekstraklasie ktoś pokroju Danijela Ljuboji, Razaka Traore, Marcelo, Maora Meliksona, Juniora Diaza czy Vadisa Odjidji-Ofoe, ale generalnie z zagranicy ściągamy gwiazdy mogące świecić tylko na naszym rynku. Namiastki prawdziwych.

 

Gdzie jest w tym wszystkim polska młodzież, to widzieliśmy podczas ostatniego naszego meczu podczas Euro U-21. Oprócz Karola Linettego wystąpili tam sami nasi ligowcy. I jak gorzko żartuje jeden z byłych selekcjonerów, oko w oko z angielskim bramkarzem stanęli tylko raz. W tunelu przed wyjściem na murawę...

 

Wypada zgodzić się ze Zbigniewem Bońkiem, który wojując z zadowolonymi z siebie, czyli tzw. produktu, władzami Ekstraklasy SA, zarzuca klubom brak pomysłu. Nie może być tak, że bazuje się jedynie na ładnym opakowaniu, public relations, sprzedaży praw telewizyjnych. A do tego ściągniemy paru Hiszpanów czy Słowaków i jakoś to będzie. No nie będzie, co obnażają "popisy" w europejskich pucharach.

 

Tłumaczenie, że odstajemy finansowo jest zasadne i generalnie to rzeczowe alibi. To nie jest jednak tak, że jak nie ma wielkiej kasy to już kompletnie nic nie da się zrobić. Trzeba jednak zarządzać z głową, spróbować przebić się sposobem, podziałać perspektywicznie, a nie tylko doraźnie. Polityka cieplej wody w kranie to droga do wykopania jeszcze większej przepaści między nami a choćby przeciętnymi ligami europejskimi. PZPN też może coś w tej kwestii zrobić. Trzeba szkolić trenerów młodzieży. Wystarczy porozmawiać z ludźmi zajmującymi się młodzieżą, aby przekonać się, że to jest największy problem. W tych wszystkich krajach, które zrobiły ostatnio ogromny postęp, m.in Szwajcarii, Austrii czy Islandii właśnie od tego rozpoczęto.

 

Tymczasem nasze kluby wciąż wolą drogę na skróty, idą na łatwiznę, organizując piłkarzom-turystom promocyjny "face lifting".