Tomasz Włodarczyk: Karol Wójcik, najmłodszy prezes klubu piłkarskiego w Polsce. Rocznik 1988. Dlaczego nie na boisku panie prezesie?

 

Karol Wójcik: Kiedyś chciałem być piłkarzem, ale zdrowie nie pozwoliło i teraz jestem działaczem. Ludzie w moim wieku dostają Złote Ordery Zasługi, więc chyba nie jestem aż tak młody.

 

Czy ludzie dziwią się, że jest pan tak młody i jest już prezesem?

 

Ja nie nadużywam nigdy określenia "prezes". Oficjalnie jestem w tym klubie od pięciu lat, nieoficjalnie dużo dłużej.  Jestem tylko trybikiem, który chce pomóc Odrze funkcjonować. Jest nas stosunkowo nie dużo, ale prężnie działamy i dziś jesteśmy tu gdzie jesteśmy. Trzy lata temu nikt by w to nie uwierzył.

 

Czy czuje pan presję?

 

Presja w trzeciej lidze była większa niż jest teraz. Gdy byliśmy w drugiej lidze, to nikt w klubie nie mówił, że gramy o awans. Udało się jednak i dziś gramy na zapleczu Ekstraklasy. Jako członek zarządu dołączyłem do Odry, gdy klub był w trzeciej lidze.  Propozycja, żebym został prezesem, pojawiła się szybciej, ale wtedy nie byłem jeszcze na to gotowy. Chcę pomóc temu klubowi.

 

Pan jest kibicem Barcelony, która przegrała w Superpucharze Hiszpanii. Porażkę zanotowała również Odra. To nie był dobry weekend dla pana.

 

Odra jest u mnie na pierwszym miejscu. Barcelona na drugim. Mamy w swoich szeregach Neymara z Japonii. Transfer Daisuke Matsui zrobił w Opolu tyle zamieszania co przenosiny Neymara do PSG.

 

Podjął pan dwie trudny decyzje - zwolnienie Jana Furlepy i zatrudnienie Daisuke Matsui. Sportowo jednak wygląda to dobrze na ten moment.

 

Nie udało się wygrać trzeciego meczu w sezonie, ale rozpoczęliśmy od dwóch zwycięstw. Teraz przyszła porażka z Miedzią Legnica, która jest w moim przekonaniu faworytem numer jeden do awansu. Wracając do Matsui – tak, to była trudna decyzja. Pojawił się kilka tygodni temu pomysł ściągnięcia go do klubu i gdyby drugi raz pojawił się znowu, to też byśmy to zrobili. Wiem, że ten zawodnik nas dużo nie kosztuje, co wiele osób może zdziwić, a nigdy w Polsce nie mówiło się tyle o Odrze. Nie wspomnę już o Japonii.