Memoriał Skolimowskiej. Włodarczyk: Frekwencja na rekord świata!

Inne
Memoriał Skolimowskiej. Włodarczyk: Frekwencja na rekord świata!
fot. Cyfra Sport

- Memoriał Kamili Skolimowskiej to najlepsza impreza lekkoatletyczna w Polsce, tylko pozostaje niedosyt, że nie można rozgrywać na takich zawodach pozostałych konkurencji. Tym bardziej, że frekwencja na trybunach była na rekord świata - powiedziała na temat Memoriału Kamili Skolimowskiej Anita Włodarczyk, rekordzistka świata w rzucie młotem.

Anita Włodarczyk: - Dzisiaj żadnych dolegliwości nie było, kilka dni po przylocie udało się trenować bez znieczulenia. To było dla mnie bardzo ważne. Wychodząc na start byłam podbudowana psychicznie. Chciałam jak najdalej rzucić. Walczyłam, zabrakło 20 cm do 80 m, ale ogólnie jestem zadowolona, bo jest dalej niż w mistrzostwach świata w Londynie. Memoriał Kamili Skolimowskiej to najlepsza impreza lekkoatletyczna w Polsce, tylko pozostaje niedosyt, że nie można rozgrywać na takich zawodach pozostałych konkurencji. Tym bardziej, że frekwencja na trybunach była na rekord świata.

Paweł Fajdek: - Atmosfera wspaniała, chciałem zrobić dużo więcej, ale i tak jest dużo dalej niż w mistrzostwach świata w Londynie. Niestety nie zdążyłem po powrocie odpocząć, a nawet zrobić treningu. Bardzo męczące podróże, mało snu, ciężko było się ogarnąć. 81,5 m to topowy wynik. Gdy weszliśmy na płytę, widok kibiców to był szok. Miejmy nadzieję, że za rok będzie pełen stadion ludzi. Mamy sentyment do tych zawodów, bo większość z nas znała Kamilę Skolimowską i wiemy, jaką była osobą. Z wielką radością tutaj startujemy. To na pewno jeden z większych komercyjnych mityngów.

Malwina Kopron: - Jestem zaskoczona, że tak wszystko się udało. Tym bardziej, że nie było wyrzutu w próbie na rekord życiowy (75,40). Ale będzie jeszcze lepiej, jeśli nie w tym, to na pewno w przyszłym sezonie. W ogóle się nie denerwowałam przed tym startem, co też jest bardzo rzadko u mnie spotykane. Mogłam jeszcze dołożyć, ale jak zwykle się spinałam. Po mistrzostwach świata w Puławach było niesamowite przywitanie. Każdy się cieszył i to dla mnie ważne, że ten sukces został doceniony, a ja wciąż dalej nie wierzę. Budzę się rano, patrzę na medal i to cały czas do mnie nie dociera. Teraz jeszcze Uniwersjada, musiałam przebukować bilety, bo nawet nie wyrobiłam się z praniem, ale to już ostatni występ.

Wojciech Nowicki: - Bardzo fajna atmosfera i bardzo się cieszę, że mogłem tu być, zwłaszcza że kibice licznie dopisali. 35 tys. osób na trybunach to rewelacja. Wynikowo 77,13 m to szału nie ma, ale czuję się zmęczony, bo po powrocie było dużo jeżdżenia. A teraz zasłużony odpoczynek. Bardzo się cieszę z tego sezonu, był bardzo udany, bo zdobyłem medal, niespodziewanie zostałem mistrzem Polski, poprawiłem rekord życiowy. Teraz już tylko odpoczynek i w połowie października wracam do treningów.

Ewa Swoboda: - Bardzo mi się podobało, dużo ludzi, ale trochę boli mnie mięsień dwugłowy. Jestem bardzo na tak, na taką imprezę. Rok temu byłam tutaj jako widz i wtedy uznałam, że chcę też wystartować za rok. Jest super. To bardzo rzadki widok, by na trybunach siedziało 35 tys. osób. Może w końcu Polacy się przekonają do lekkoatletyki. Musimy na to jednak jeszcze chwilę poczekać.

Michał Haratyk: - Nie potrafię pchać na drewnianym kole, nie jestem w stanie wejść w obrót. 20,92 to i tak dużo. Takie koła zdarzają się praktycznie tylko w hali, o tym, że takie będzie także w Memoriale dowiedziałem się dzień wcześniej, ale nie można na to nic poradzić. To nie jest stadion lekkoatletyczny, więc nie ma sensu wylewać tutaj koła. Jeszcze mam dużo do zrobienia, bo przede mną cztery poważne starty. Nie chce mi się już trenować, ale jeszcze trzeba dociągnąć.

Kamila Lićwinko: - Nie jestem zadowolona z wyniku 1,92 m. Czułam się dobrze, skakało mi się też dobrze, ale chyba za wolno biegałam końcówkę na rozbiegu. Mam jeszcze kilka startów, więc mam nadzieję, że się poprawię. Czuję niedosyt, ale na spokojnie. Sezon kończę dopiero 3 września, a finał Diamentowej Ligi to zawody, na które chcę się nastawić. Chciałabym jeszcze skoczyć te dwa metry na stadionie. Tego mi brakuje. Dyspozycja jest i mam nadzieję, że nigdzie jej nie zgubię.

Piotr Małachowski: - Publiczność dopisała, a to daje dobry zastrzyk energii. Na pewno nie startowałem jeszcze w Polsce przed tyloma kibicami. Cieszy mnie, że ci ludzie pokazują, iż pragną lekkoatletyki i potrzebują zobaczyć swoich zawodników nie tylko przed telewizorami. Chciałbym, by o naszej dyscyplinie było częściej głośno, a nie tylko przy okazji wielkich imprez.

KB, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie