Szymon Groenke: O sierpniu na scenie CS:GO mówi się jak o tak zwanym „sezonie ogórkowym”. Nie jest on jednak tak nudny, jakby mogło się wydawać. Posuchę turniejową wynagrodził w końcu szał transferowy. Ekscytują Cię jeszcze zmiany w światowej czołówce?

 

Maciej ‘Morgen’ Żuchowski: Moim zdaniem "sezon ogórkowy" pasuje tu tylko w przypadku światowego CS-a, ponieważ na polskiej scenie mamy dużo meczów i turniejów, które sam komentuję i zdecydowanie nie odczuwam, aby to były wakacje.

 

Co do samych zmian w zespołach - one zawsze były, są i zawsze będą. Muszę przyznać, że obecne roszady nie robią na mnie wrażenia, bo chyba przez te wszystkie lata śledzenia sceny CS i komentowania meczów, po prostu do nich przywykłem.

 

Atmosfera wokół nich cały czas jest jednak podgrzewana. Nie tylko plotkami, tajemniczymi wpisami i niedopowiedzeniami, ale również… pieniędzmi. Coraz częściej przy okazji kadrowych rotacji podawane są kwoty, które z roku na rok rosną w bardzo szybkim tempie. FaZe zapłaciło pół miliona dolarów za NiKo, SK za okrągły milion wykupiło swego czasu Brazylijczyków z Luminosity. To jeden z efektów profesjonalizacji esportu. Myślisz, że doczekamy się momentu, w którym okienko transferowe zostanie sformalizowane, zamknięte w ramy czasowe, jak przykładowo w piłce nożnej, a ceny wszystkich zakupów staną się jawne?

 

Przez to, że w esporcie (CS:GO) mamy bardzo dużo lig i turniejów, takie okienko transferowe ciężko byłoby zamknąć w jakieś ramy czasowe. Wiadomo, że w okresie wakacyjnym jest dużo mniej meczów do rozgrywania, ale to chyba jedyny taki czas. Może więc wtedy? Naprawdę trudno powiedzieć. Potrzebne byłyby regulacje, na które zgodziłyby się wszystkie organizacje działające w sporcie elektronicznym.

 

Jeśli chodzi natomiast o kontrakty zawodników – wierzę w to, że kiedyś każdy z nich będzie jawny  i mocno trzymam za to kciuki.

 

Kwestią czasu jest raczej również to, że oprócz umiejętności, będzie wyceniało się wartość medialną danych zawodników. O sportowcach pokroju Messiego, Ronaldo, Lewandowskiego i wielu innych, spokojnie można mówić jak o wybitnych atletach, ale również reklamowych gigantach. Wydawać by się mogło, że esportowcy mogą dużo więcej wycisnąć ze świadomego kreowania swojego wizerunku. Jeden Jarosław ‘PashaBiceps’ Jarząbkowski wiosny przecież nie czyni.

 

Trudno się z tym nie zgodzić. Jak w każdym sporcie, czy też biznesie, strona medialna jest bardzo ważna. Co z tego, że ktoś jest w czymś dobry, bardzo dobry, a może nawet najlepszy. Ważne, żeby widzieli to także inni – i nie mam tu na myśli tylko fanów, ale przede wszystkim osoby, które chętnie w ciebie zainwestują. Obawiam się jednak, że nie wszyscy gracze komputerowi są do tego stworzeni i chyba nie ma na to żadnej reguły. Jedni potrafią się dobrze zaprezentować, sprzedać, a drudzy po prostu chcą  grać w gry komputerowe.

 

Widzisz w środowisku przykład – poza wspominanym pashą – jak powinno się to robić?

 

Szczerze mówiąc... nikogo innego nie dostrzegam. Wiadomo, że kręcono już reklamy z esportowcami, ale chyba nikt nigdy nie był tak charyzmatyczny jak pasha.

 

Wróćmy więc do tematu głośnego "CS:GO shuffle", bo wypadałoby jakoś uporządkować całe to zamieszanie. Wspomniałeś, że same transfery już na tobie wrażenie nie robią. Jako komentator i ekspert musisz jednak analizować zachodzące zmiany, w pewnym sensie je oceniać. Która była najbardziej szokująca?

 

Najbardziej zaskoczyło mnie odejście Danylo ‘Zeusa’ Teslenki z Gambit Esports. Ukrainiec najpierw został wyrzucony z Natus Vincere, ale nie poddał się i znalazł nowy zespół, z którym ciężko pracował, aż w końcu osiągnął chyba największy sukces w CS:GO – wygrał turniej rangi Major. Chwilę później wszyscy dowiedzieli się, że Zeus wraca do Na’Vi. To tylko pokazuje, że w drużynie nie są ważne same umiejętności graczy, ale atmosfera. Przede wszystkim atmosfera.

 

 

No właśnie. Potwierdzają to też głośne plotki o Immortals, a więc srebrnych medalistach Majora, przed którymi zaczęto malować już świetlaną przyszłość. Największy sukces w historii drużyny nie był jednak w stanie przysłonić problemów wewnętrznych.

 

Myślisz, że Gambit bez Zeusa, jako niemal w pełni kazachski zespół, nadal będzie na fali?

 

Moim zdaniem Gambit to zespół, który potrafi grać na turniejach LAN-owych, nie tylko tych dużych, ale jednak czegoś im brakuje. Oczywiście, wygrali Majora, ale nie sądzę, aby byli w stanie utrzymywać się w ścisłej czołówce, z Zeusem czy bez. Tak czy inaczej, Gambit na pewno na tym ucierpi.

 

A Natus Vincere zyska? Bez Ladislava ‘GuardiaNa’ Kovácsa, ale z Zeusem. I sporym zamieszaniem związanym z Denisem ‘seizedem’ Kostinem, który najpierw odszedł, by ostatecznie wrócić. Ostatnio wschodnioeuropejska ekipa prezentowała się naprawdę kiepsko. Teslenko ma być człowiekiem od zadań specjalnych i poderwać legendę z kolan?

 

Gdyby GuardiaN został i doszedłby Zeus, bardzo mocno wierzyłbym w Na’Vi. Jednak w obecnej sytuacji ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy Na’Vi z Zeusem to mocne Na’Vi. W każdym razie, życzę im jak najlepiej, bo doskonale pamiętam jak swego czasu dominowali scenę CS-a 1.6.

 

Niepokonane Na'Vi, w pewnym okresie postrach wszystkich drużyn CS 1.6. Jeszcze z Yegorem ‘markeloffem’ Markelovem w składzie. A skoro o nim. Oglądając PGL Majora, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że gdyby Yegor dostał szansę dołączenia do drużyny z czołówki, nadal mógłby błyszczeć jak za dawnych lat. FlipSid3 widocznie go ogranicza.

 

Skoro markeloff nie dostaje szansy na zagranie w lepszej drużynie to może jednak na nią nie zasługuje?

 

Jedno jest pewne, szansę stracił Aleksi ‘allu’ Jalli i najprawdopodobniej Fabien ‘kioShiMa’ Fiey. To właśnie za nich do FaZe Clanu dołączył wspomniany GuardiaN. Tylko krok dzieli nas również od potwierdzenia informacji o Olofie ‘olofmeisterze’ Kajbjerze. Szykuje się nam drużyna marzeń z prawdziwego zdarzenia? A być może uważasz, że FaZe powinno dać sobie jeszcze trochę czasu. Miesiące przed Majorem mieli przecież dosłownie wyśmienite.

 

Do tej zmiany doszło zbyt szybko. Tak jak mówisz, wyniki FaZe były naprawdę dobre, ale nie wyszedł im jeden turniej i chyba coś w nich pękło. Z drugiej strony – GuardiaN jest dużo lepszym snajperem niż allu, więc tę zmianę możemy potraktować mimo wszystko na plus.

 

Spotkałem się z opiniami, że to właśnie nowy skład mousesports może pretendować do tego, co osiągnęło ostatnio FaZe. „Myszki” kolejną europejską mieszanką wybuchową, czy to mocno naciągana teoria?

 

Moim zdaniem mousesports nadal pozostanie takim „solidnym średniakiem”. Owszem, mamy tam dobrych graczy, ale wydaje mi się, że to nie jest jeszcze ten moment, aby mouz powędrowało wyżej. Kto wie, czy ta chwila kiedykolwiek nadejdzie, bo przecież niemiecka organizacja często wymieniała swoich zawodników, a jednak nigdy nie osiągnęła wielkiego sukcesu.

 

Na zmianach w mozu ucierpiała jednak PENTA Sports - bliska polskim kibicom ze względu na Pawła ‘innocenta’ Mocka. Po awansie na Majora wydawało się, że ten multinarodowy skład pójdzie za ciosem. A jednak Miikka ‘suNny’ Kemppi postanowił odejść do organizacji z większym zapleczem. Co teraz?

 

Patrząc na obecną sytuację, plotki i ewentualnie transfery, chyba wszystko jest możliwe i każdy mógłby dołączyć wszędzie. Nie spodziewałbym się jednak nikogo z najlepszej dziesiątki, bo może i PENTA zrobiła ogromny progres, ale jednak nie jest to światowa czołówka. Chociaż taki Emil ‘Magisk’ Reif by się nadawał...

 

A co z fnatic? Jeśli faktycznie olof i Dennis ‘dennis’ Edman odejdą ze składu, historyczna formacja rozpadnie się. I to ponownie. Będzie ci jej z sentymentu brakowało? Bo chyba tylko o sentymencie można tu mówić. Szwedzi z dobrymi wynikami nie szli pod ramię już od długiego czasu.

 

Pamiętam ten pierwszy rozpad fnatic. Wtedy naprawdę było mi przykro, bo lubiłem tę drużynę. Mieli swój styl, dominowali scenę przez długi czas. Jeśli dobrze pamiętam, Szwedzi wygrali sześć turniejów z rzędu na których się pojawili.

 

Gdyby faktycznie olof i dennis mieliby odejść, to pewien rozdział w historii CS-a zostanie zamknięty. I dziś taka zmiana już nie będzie sprawiała mi żadnej przykrości. Po prostu szkoda, ale trzeba żyć dalej.

 

Byłoby to kolejne historyczne zamknięcie rozdziału na szwedzkiej ziemi. Adam ‘friberg’ Friberg rozstał się przecież z Ninjas in Pyjamas. Christopher ‘GeT_RiGhT’ Alesund i spółka postawili na młodych i gniewnych. Może to pozwoli im się otrząsnąć. Według plotek fnatic też ma zatrudnić m.in gracza z akademii. Wymiana pokoleniowa w CS-ie postępuje.

 

To normalna kolej rzeczy. Niektórzy już nie mają takiej motywacji do gry jak kiedyś, gdy byli młodsi. Wtedy była na to większa zajawka, chęć bycia coraz lepszym, ale wydaje mi się, że w końcu człowiek dochodzi do takiego poziomu, którego nie potrafi przeskoczyć. Lata mijają, gracze zakładają rodziny, mają inne obowiązki i po jakimś czasie mówią sobie „dość”.

 

Samo połączenie „starych wyjadaczy” ze „świeżakami” to najlepsze co może być. Tak jest chyba w każdym sporcie drużynowym. Chyba nikt nie wyobraża sobie drużyny odnoszącej sukcesy składającej się z samych trzydziestolatków lub samych nastolatków.

 

Umownie przyjętą granicą transferową na scenie jest start ESL Pro League. W szóstym sezonie nie zobaczymy w rozgrywkach żadnego Polaka: ani  Virtus.pro, ani Team Kinguin, ani też innocenta z PENTA Sports. EPL zawsze jednak wywołuje ogromne emocje. Komu z zapartym tchem będzie przyglądał się Morgen? Wiem, że po Majorze zaciekawiło cię BIG, jak chyba zresztą każdego.

 

BIG zaciekawiło mnie jeszcze wcześniej, bo miałem okazję komentować mniejsze turnieje, różne europejskie kwalifikacje i już wtedy widziałem, że ten zespół ma potencjał. Na Majorze tylko to potwierdzili.

 

Na pewno będę patrzył na każdy lepszy zespół, w którym zaszły zmiany kadrowe. Mam tu na myśli FaZe Clan i prawdopodobnie fnatic. Oprócz tej dwójki, skupię uwagę na Ninjas in Pyjamas, bo chcę się przekonać, czy aby na pewno są na dobrej drodze, aby wrócić na szczyt. Podobnie Na’Vi. I już chyba standardowo, bo patrzę na nich od czasów TSM – Astralis.

 

 

A amerykańska scena? Zmiany, które właśnie na niej zachodzą, są w stanie coś zmienić?

 

Moim zdaniem CS:GO w Ameryce nadal będzie wyglądał podobnie. Nawet jeśli ktoś pokaże się z lepszej strony, przebije się przez resztę i wygra turniej, to nie będzie można mówić o jakiejś dominacji. SK Gaming nadal powinno stanowić tam siłę numer jeden.

 

Mówimy o transferach, mówimy też o końcach pewnych rozdziałów. Z tych ram wymyka się ciągle skład Virtus.pro, który od czterech lat jest trwalszy niż ze spiżu. I wydaje się, że rodzinna atmosfera w drużynie sprawi, że dopóki, któryś z zawodników definitywnie nie zakończy kariery, dopóty „Złota piątka” nic sama nie zmieni.

 

I chyba ten sposób działa. Bo mimo regularnego wahania formy i braku długiego okresu dominacji, Polacy od lat nie opuszczają czołówki, przyglądając się, rozpadom innych drużyn. To ewenement na niewyobrażalną skalę.

 

Polaków z Virtus.pro na pewno możemy pochwalić za wytrwałość, bo mieli beznadziejne okresy w swojej karierze. Oczywiście, wciąż są zaliczani do czołówki, bo potrafią grać bardzo dobrze na Majorach, ale ostatnio niestety nic poza tym.  W tym momencie nawet trudno powiedzieć w jakiej są formie, bo nic się nie dzieje. Ostatni sukces odnieśli w Krakowie, pytanie czy to nie był przebłysk, bo wiadomo, że na poprzednich większych turniejach Virtusi nie potrafili wyjść z grupy albo nawet nie wygrywali żadnego meczu.

 

Przyjaźń, rodzinna atmosfera – to jest w Virtusach, to pozwala im się utrzymywać się całą szóstką (licząc trenera). Jednak patrząc na to z drugiej strony, wydaje mi się, że to nie pozwoli im zdominować sceny. Moim zdaniem wygranie dwóch-trzech turniejów w roku to jest to, czego możemy od nich oczekiwać. Oczywiście, to jest nadal bardzo dużo i za to należą im się gratulacje.

 

Widziałbyś więc jakąś zmianę w ich składzie? Dużo mówi się o tym, że Michał ‘MICHU’ Müller mógłby być dobrym wzmocnieniem i odświeżeniem drużyny.

 

Patrząc na umiejętności strzeleckie, jest kilku młodych graczy, którzy na pewno radzą sobie lepiej niż stara gwardia. A przynajmniej w meczach niższej rangi. Z drugiej strony, niezależnie na kogo grasz, gra technicznie wygląda dokładnie tak samo. Tutaj raczej pojawiłby się problem w głowie młodego zawodnika, który odczuwałby presję, grając ze światową czołówką, a wtedy jego umiejętności stałyby pod znakiem zapytania.

 

MICHU kilka razy grał z Virtusami i wypadał dobrze. On akurat z tą presją by sobie poradził. Jeśli jednak gracze VP sami nie czują potrzeby zmiany, to niech pozostanie tak jak jest.

 

Wyobrażasz sobie w ogóle moment, w którym w Virtusach nastąpiłby naturalny rozłam? Przykładowo: Filip ‘Neo’ Kubski, Wiktor ‘TaZ’ Wojtas i pasha udaliby się na zasłużoną emeryturę. Są w końcu po lub trochę przed trzydziestką. Jak odczułby to polski, a nawet światowy esport? Kilkukrotnie byliśmy przecież świadkami tego, jak ważną drużyną dla przeróżnych esportowych organizacji np. ESL, jest ekipa z wściekłym niedźwiedziem na koszulkach.

 

Oczywiście, że sobie to wyobrażałem. To nieuniknione. Na początku będzie głośno, a nawet bardzo głośno. Wszyscy będą przeżywać, jedni będą szczęśliwi, inni smutni, ale prędzej czy później wszystko się ustabilizuje. Skoro ludzie CS-a 1.6 przeżyli zmianę: -Łukasz ‘LUq’ Wnęk +pasha, a później -Jakub ‘kuben’ Gurczyński -Mariusz ‘Loord’ Cybulski +Janusz ‘Snax’ Pogorzelski +Paweł ‘byali’ Bieliński, to taką zmianę też przeżyją.