Grzegorz Michalewski: Miałeś jakieś inne propozycje? Czy oferta Lokomotiwu była jedyną?

Maciej Rybus: Pod koniec zeszłego sezonu pojawiło się zapytanie ze strony CSKA Moskwa, potem były jeszcze jakieś inne propozycje, ale oferta Lokomotiwu była rzeczowa i konkretna.

Można z czystym sumieniem powiedzieć, że wreszcie dopiąłeś swego. Nie da się ukryć, że kluby moskiewskie przejawiały się w Twoim przypadku wielokrotnie w okresie gdy byłeś zawodnikiem Tereka.

Gdy odchodziłem z Legii do Tereka to moim celem było pokazać się z jak najlepszej strony w mocnej lidze rosyjskiej. To miało zapracować na transfer do lepszego klubu z Moskwy czy do Zenitu Sankt Petersburg.

Zamiast tego była roczna przerwa na Francję.

Miało być dłużej, ale nie wyszło. Chciałem tutaj zostać, ale gdy klub sprowadził dwóch lewych obrońców wiedziałem, że muszę dla siebie poszukać nowego zespołu. Nie było sensu się łudzić, że to się zmieni. Na początku wszystko wyglądało bardzo dobrze. Byłem podstawowym zawodnikiem i nic nie wskazywało, że to się może zmienić. W listopadzie straciłem miejsce w składzie, którego już nie odzyskałem praktycznie do końca sezonu.

Twój powrót do ligi rosyjskiej był sporym zaskoczeniem.

Na początku lipca rozpocząłem normalne treningi z Lyonem. Po tygodniu zajęć, gdy nie znalazłem się w kadrze mecz z Celticem mialem zagrać 45 minut w drużynie rezerw. Niestety, podczas zajęć z drugim zespołem nabawiłem się drobnego urazu pachwiny i nie mogłem normalnie trenować. Gdy przechodziłem zabiegi to pojawiła się oferta Lokomotiwu. Miałem lecieć do Włoch, aby tam przejść badania medyczne i ewentualnie podpisać kontrakt.

Badania we Włoszech?

Tak. Dokładnie w klinice sportowej Villa Stuart w Rzymie. We Włoszech spędziłem łącznie cztery dni. Badania przeszedłem pomyślnie. Następnie podpisałem kontrakt z prezesem Lokomotiwu i poleciałem na kilka dni do Polski. Musiałem wyrobić sobie wizę i przy okazji pozałatwiać kilka spraw. Stamtąd poleciałem już do Moskwy i rozpocząłem treningi z Lokomotiwem.

Z pachwiną już wszystko w porządku?

Tak, to był drobny uraz po którym nie ma już najmniejszego śladu.

Twój debiut w Lokomotiwie miał miejsce bardzo szybko.

To prawda. Trenowałem w Moskwie cztery dni i na mecz z Anżi byłem przewidziany na ławce rezerwowych. W przerwie trener mi powiedział, że jednak chce aby zagrał od drugiej połowy. Nie byłem jeszcze w optymalnej dyspozycji, ale zagrałem. Czułem, że jeszcze nie było tego „poweru”, ale z każdym meczem jest coraz lepiej.

Na jakiej pozycji widzi Cię trener Siomin?

Jeśli gramy w ustawieniu 3-5-2 to jestem tym klasycznym lewym lotnym obrońcą. Zdarza się, że gramy w tradycyjnym ustawieniu 4-4-2 to wtedy gram jako nominalny lewy obrońca.

Trener Jurij Siomin to prawdziwa ikona klubu. Z Lokomotiwem wywalczył dwa mistrzostwa Rosji, dwukrotnie grał w półfinale Pucharu Zdobywców Pucharów. Był także selekcjonerem reprezentacji. To wszystko jednak już odległe czasy. Czy to nie jest typowy przedstawiciel starej myśli szkoleniowiej?

Nic z tych rzeczy. Zespół ma z nim bardzo dobry kontakt. W klubie jest legendą. Był kilka razy trenerem czy też dyrektorem sportowym. To za jego czasów klub odnosił największe sukcesy. Posiada bardzo szeroki i mocno rozbudowany sztab współpracowników. Ma swoich asystentów, trenerów od przygotowania fizycznego, lekarzy, fizjoterapeutów. On tutaj jest szefem i to wszystko nadzoruje. Jednym z jego asystentów jest kolejna legenda klubu Dmitrij Łoskow, a innym z kolei Oleg Paszinin, którego znam z czasów gry w Tereku gdy był asystentem Jurija Krasnożana.

Z Tereka, który obecnie gra jako Achmat Grozny utrzymujesz jeszcze z kimś kontakt?

Tak, jestem w kontakcie z klubowym masażystą oraz pomocnikiem Olegiem Iwanowem.

Nie było zapytań abyś wrócił do klubu, w którym spędziłeś prawie pięć sezonów?

Była cisza. Zresztą w Groznym chyba nawet nie wiedzieli, że zamierzam wrócić do ligi rosyjskiej. W Tereku dużo się ostatnio zmieniło, a poza tym Lokomotiw był zdeterminowany by mnie pozyskać.

Zaaklimatyzowałeś się w Moskwie? Warunki masz chyba zdecydowanie lepsze od tych w Kisłowodzku gdzie stacjonował Terek.

Nawet nie ma co porównywać. Na początku zamieszkałem w naszej bazie klubowej. Potem przez dwa tygodnie mieszkałem w hotelu. Teraz znalazłem fajne mieszkanie i nawet niedaleko naszego ośrodka treningowego. Na razie jestem sam, gdyż muszę do końca pozałatwiać wszystkie sprawy wizowe. Mam tutaj swojego klubowego kierowcę, który wozi mnie na treningi. Do naszej bazy mam samochodem 15-20 minut, więc jak na Moskwę to całkiem niedaleko. Na razie są wakacje, więc nie ma dużych korków, ale i tak poźniej dojazd będzie mi zajmował niewiele więcej czasu.

Sezon rozpoczęłiście obiecująco. Po pięciu kolejkach razem z Zenitem byliście współliderem tabeli. W ostatniej kolejce dosyć niespodziewanie przegraliście z beniaminkiem FK Tosno.

Wszyscy w klubie powtarzają, że już dawno zespół nie zanotował tak świetnego startu. Wygraliśmy cztery kolejne mecze, w tym prestiżowe derby z CSKA. Te ostatnie spotkania nie były już może takie efektowne w naszym wykonaniu, ale graliśmy trudne mecze z beniaminkiem z Chabarowska oraz mocnym Rubinem Kazań. Porażka z Tosnem była pechowa. Chyba trochę zlekceważyliśmy ten zespół, ale tego dnia kompletnie nic nam nie wychodziło. Jeśli chcemy być w czółówce ligi to takie spotkania musimy bezwzględnie wygrywać.

Trzecia pozycja po sześciu kolejkach i tylko trzy punkty straty do prowadzącego Zenitu to na tę chwilę znakomita pozycja wyjściowa dla Twojej drużyny. Świetnie w tym sezonie radzą sobie zwłaszcza Manuel Fernandes i były gwiazdor PSV i Schalke, Jefferson Farfan.

Portugalczyk to typowy playmayker. Lubi mieć piłkę, strzela z każdej pozycji, a do tego świetnie ułożona zarówno lewa jak i prawa noga. Zawodnik, który kreuje naszą grę. Jeśli chodzi o Farfana, to grałem z nim tylko przeciwko Anżi. Obecnie ma indywidualne treningi bo naciągnął sobie mięsień dwugłowy.

To nie jedynie osłabienie, bo z powodu przewlekłych kontuzji nie trenują z wami chorwacki obrońca Vedran Corluka i brazylijski napastnik Ari.

Z Corluką widziałem się może raz czy dwa razy. Ma cały czas indywidualne zajęcia, więc jakoś nie możemy na siebie trafić. Z tego co wiem ma wrócić na boisko dopiero za kilka miesięcy. Dwa dni temu przyleciał do Moskwy Ari. Jego też teraz czeka długa rehabilitacja, bo miał zerwane wiązadła w kolanie.

Na szczęście Ciebie kontuzje omijają, a Ty za swoją grę zbierasz bardzo dobre recenzje. Rozmawiałeś ostatnio z selekcjonerem Adamem Nawałką?

Tak. Zadzwonił do mnie tydzień temu. Rozmawialiśmy o mojej grze w Lokomotiwie i trener mówił mi, że jestem przez sztab trenerski cały czas obserwowany. Wydaje mi się, że powinienem dostać powołanie na najbliższe zgrupowanie kadry (został powołany - przyp. red.). Przede mną jeszcze dwie kolejki i zrobię wszystko aby potwierdzić moją wysoką formę i tym samym przydatność do gry w reprezentacji.

Lokomotiw w zeszłym sezonie wywalczył Puchar Rosji, dzięki temu czemu zagracie bez eliminacji w fazie grupowej Ligi Europy. Rozmawiacie już o tych rozgrywkach?

Nie, na razie na tem temat w drużynie jest kompletna cisza. Czekamy na wyniki losowania i na rywali na których trafimy w grupie.

A jaki cel przed wami postawił zarząd klubu?

Mamy być w piątce na finiszu rozgrywek. Tak przynajmniej mówił mi prezes klubu Ilja Gierkus, gdy w Rzymie podpisywałem kontrakt. Po meczach przychodzi do szatni i każdemu dziękuje za walkę. Akurat po naszym przegranym meczu z Tosnem nie było go w szatni, ale wierzę, że po meczu derbowym ze Spartakiem będzie miał powód by złożyć nam gratulacje.

W sobotę na Otkrytie Arenie czekają was derby ze Spartakiem. Dla Ciebie będzie to wyjątkowy mecz, bo w sobotę będziesz obchodził 28 urodziny.

Fajnie byłoby wygrać to prestiżowe spotkanie. To byłby dla mnie najlepszy z możliwych prezentów.

Pięć lat temu w dniu swoich 23 urodzin strzeliłeś w Moskwie oba gole w wygranym meczu z Dynamem. Po tym spotkaniu własciciel Tereka Ramzan Kadyrow podarował Ci w prezencie luksusowego Mercedesa. Co się dzieje z tym samochodem i czy teraz też liczysz na podobną niespodziankę?

Tego samochodu już nie mam. Kupił go ode mnie kierownik drużyny Tereka Grozny. A jeśli chodzi o te najbliższe urodziny, to nie mam nic przeciwko, aby historia się powtórzyła.

Mecz Spartak – Lokomotiw na żywo w sobotę o 16:25 w Polsacie Sport News!