Arsenal udanie rozpoczął nowy sezon, ogrywając po szalonym meczu Leicester City 4:3. W kolejnej kolejce "Kanonierzy" zmierzyli się jednak na wyjeździe ze Stoke City, a na Britannia Stadium nigdy nie grało im się łatwo. Co prawda w maju potrafili wygrać tam 4:1, ale wcześniej wygrali zaledwie jedno starcie na dziewięć prób! W sobotę nic nie zwiastowało więc łatwej przeprawy.

 

Pierwsza połowa - toczona w deszczu - przebiegała pod dyktando gości, którzy często atakowali, ale gola nie strzelili. Druga część zaczęła się jednak niespodziewanie: świetną akcję przeprowadził Jese, wymienił piłkę z Saido Berahino i płaskim strzałem pokonał Petra Cecha.

 

Później Arsenal rzucił się do ataku, zdobył nawet bramkę, lecz sędzia nie uznał trafienia Alexandre'a Lacazette'a. Jak się okazało, na spalonym była... jego prawa stopa. Do końca meczu wynik się już nie zmienił. Stoke po raz kolejny pokazało, że na swoim boisku jest groźne dla każdego.

 

Stoke City - Arsenal 1:0 (0:0)

 

Bramka: Jese 47.

 

Stoke: Butland - Zouma, Shawcross, Cameron - Diouf, Fletcher, Allen, Pieters (89 Martins Indi) - Shaqiri (25 Berahino), Jese (71 Sobhi) - Choupo-Moting.

 

Arsenal: Cech - Mustafi, Monreal, Kolasinac (66 Giroud) - Bellerin, Ramsey, Xhaka (79 Iwobi), Oxlade-Chamberlain - Ozil, Lacazette (79 Walcott), Welbeck.