Biało-czerwoni w zakończonym w niedzielę silnie obsadzonym turnieju w Hamburgu przegrali tylko z wicemistrzem olimpijskim i świata Serbią 78:85, a wygrali z Niemcami 80:75 i Rosją 81:78, zajmując drugie miejsce. W dotychczasowych spotkaniach towarzyskich przed mistrzostwami Europy (31 sierpnia - 17 września) mają bilans 5 zwycięstw i 3 porażki.

 

Sokołowski był jednym z wyróżniających się zawodników zaciętego spotkania z gospodarzami SuperCup w Hamburgu. Wchodząc z ławki rezerwowych w 14 minut zdobył siedem punktów przy stuprocentowej skuteczności rzutów, miał trzy zbiórki, trzy przechwyty i blok. Trener Taylor chwalił go za waleczność, energię i wyczucie. Był to najlepszy mecz wychowanka MKS Pruszków w trakcie przygotowań do Eurobasketu. Wcześniej z pewnym trudem wchodził do drużyny. Nie wystąpił w dwóch pierwszych meczach kontrolnych z Czechami.

 

- Na szczęście teraz wszystko dobrze się rozwija. Zastopowała mnie trochę kontuzja, a właściwie lekki uraz stawu skokowego. Gdyby trzeba było, wystąpiłbym, ale sztab szkoleniowy wstrzymał moją grę. Nie było zresztą takiej potrzeby. To mnie trochę przystopowało, ale teraz z meczu na mecz mam coraz więcej zaufania od trenera Taylora. Myślę, że dobrze odpłacam się za nie na boisku - wyjaśnił.

 

Statystyki w meczu z Niemcami czy pełna fantazji akcja w ważnym momencie spotkania z Rosjanami, zakończona zdobyciem punktów po obrocie, pokazują, że najlepszy polski koszykarz ekstraklasy w minionym sezonie czuje coraz pewniej.

 

- Tak. Dużo pewniej się czuję. No i z meczu na mecz, z każdym dniem, rośnie forma, bo trzeba ją było budować po okresie wakacyjnym. Myślę, że jest coraz lepiej - ocenił.

 

We wtorek trener Mike Taylor ogłosił ostateczny skład reprezentacji na Eurobasket. 24-letni Sokołowski będzie jedynym debiutantem w tej imprezie wśród 12 powołanych.

 

- Dwa lata temu, w poprzednim cyklu przygotowawczym przed Eurobasketem, byłem na zgrupowaniu w Wałbrzychu i na jednym w Warszawie, po którym trener uznał, że to nie jest jeszcze czas dla mnie. Teraz jest inaczej. Czeka mnie ciekawe doświadczenie. Mam nadzieję, że drużyna wywalczy jak najlepszą pozycję, a ja jej w tym pomogę - przyznał.

 

W reprezentacji znalazło się sześciu zawodników z Polskiej Ligi Koszykówki i sześciu występujących w rozgrywkach zagranicznych. Proporcje mogły być korzystniejsze na rzecz tych drugich, gdyby Sokołowski zdecydował się na przejście do któregoś z europejskich klubów. Najlepszy koszykarz PLK postanowił jednak zostać w Rosie Radom.

 

- Uznałem, że ten wybór będzie dla mnie najlepszy na obecną chwilę. Zobaczymy, jak to wyjdzie po sezonie. Przed rozgrywkami niczego właściwie nie można oceniać czy roztrząsać. Tak naprawdę każdy sezon jest niewiadomą. Postanowiłem jeszcze jeden rok zostać w Rosie, która ma szansę grać w Lidze Mistrzów FIBA, gdzie czekałoby mnie dużo meczów z bardzo dobrymi zespołami - wyjaśnił "Sokół".

 

Reprezentację Polski przed wyjazdem na Eurobasket do Helsinek czeka jeszcze turniej w Legionowie (24-26 sierpnia) z udziałem Izraela, Wielkiej Brytanii i Węgier. Zdaniem Sokołowskiego, atutem chwalonej ostatnio przed ekspertów ekipy Taylora jest zespołowość: - Siłą drużyny jest... drużyna. Wszyscy się rozumiemy, chemia jest naprawdę bardzo dobra. Każdy z nas zna swoje miejsce, wie czego od niego oczekuje trener. Każdy stara się wypełnić swoje zadania jak najlepiej. O to chodzi nie tylko w koszykówce.

 

Debiutant w reprezentacji na Eurobaskecie zwraca uwagę, że bardzo ważny będzie pierwszy mecz w grupie A w Helsinkach.

 

- Każdy rywal będzie niebezpieczny, ale na pewno szczególną uwagę trzeba poświęcić temu pierwszemu - Słowenii, bo jest to drużyna w naszym zasięgu. Możemy z nią wygrać. A jeżeli wygramy, na pewno doda nam to wiatru w skrzydła, a potem będzie z górki, mam nadzieję. Tak, Słowenia będzie naszym najgroźniejszym rywalem - zakończył.

 

Oprócz Słowenii w stolicy Finlandii od 31 sierpnia do 6 września Polacy będą rywalizować z Islandią, Finlandią, Francją i Grecją. Awans do fazy pucharowej w Stambule wywalczą cztery zespoły.