Mieliśmy okazję spotkać się z młodszym z braci Marquezów i porozmawiać z nim o sezonie 2017 i planach na kolejne lata. Zapraszamy do obejrzenia wywiadu.

 

Grzegorz Jędrzejewski: W zeszłym roku, nie pamiętam czy w Brnie, czy w Barcelonie powiedziałeś nam, że musisz popracować nad sobą, by popełniać mniej błędów i skupić się nad ściganiem. I to zrobiłeś. Jak się masz?

Alex Marquez: Tak, zrobiliśmy to. Jesteśmy w znacząco innej sytuacji. Walczymy o tytuł, choć 60 punktów straty to bardzo dużo i musimy być realistami. Ale tak czy inaczej, jesteśmy w miejscu, z którego możemy atakować i już nie mogę się doczekać kolejnego boju na torze.

Czy zmieniłeś sposób przygotowań, także sposób przygotowania psychicznego do wyścigu?

 

Szczerze nie. Nie straciłem wiary w siebie. I zadania domowe, które mam, wykonuję tak samo. Oczywiście zmieniłem coś, to jak pracuję z ekipą i to że jestem spokojniejszy. Ale to także zasługa tego, że łatwiej mi wykręcać dobre czasy i jesteśmy w innym miejscu, wszyscy są spokojniejsi i zrelaksowani co pomaga.

Pracowałeś z Markiem nad tym elementem kunsztu wyścigowego? Czy rozmawiacie o tym co weekend.

Zawsze o tym dyskutujemy. Może nie podczas weekendu, bo każdy z nas ma swoje obowiązki, swoją pracę do wykonania. Jesteśmy z naszymi ekipami, próbując się poprawiać. Ale w nocy trochę rozmawiamy. Ale w domu otrzymuję od niego ogromną pomoc, gdy wspólnie trenujemy. I to pomaga by rozwijać się dzień po dniu. Gdy trenujesz samemu, ciężko o takie same wyniki. Czasami jesteś zmęczony, i gdy masz kogoś obok, kto wyciąga Cię na trening jest dużo łatwiej.

Powiedziałeś, że walka o mistrzostwo jest w zasadzie niemożliwa. Czy to zmienia twoje podejście do reszty sezonu?

Mamy jeszcze dziewięć wyścigów. Postaram się nie myśleć o tytule. Będę chciał skupiać się nad każdym wyścigiem z osobna. Może nam pomóc pogoda, gdyby były warunki mieszane, gdyby zmieniała się pogoda, byłoby lepiej, bo pomogłoby nam to odrobić trochę punktów. Ale równocześnie, musimy być regularni i skupieni, by walczyć, może nie zawsze o zwycięstwa, ale zabierać punkty naszym rywalom.

Było wiele plotek, że mogłeś przejść do MotoGP. Czy to była prawdopodobna opcja na kolejny sezon?

Tak. To była opcja na 2018. Szczególnie po Mugello i Barcelonie Michael Bartholemy naciskał mnie bardzo, bym przeszedł do MotoGP. PO wyścigu w Barcelonie powiedziałem nie. Potrzebuję jeszcze roku, bo jest wiele rzeczy które muszę poprawić, nad którymi muszę popracować. Dlatego też chciałem zostać w Moto2. Gdy przechodzisz do MotoGP musisz mieć wszystko poukładane i jasne, musisz wiedzieć, że możesz być szybki. Nie możesz podchodzić do tego w sposób - przejdę i będę szybki. W MotoGP jeśli nie jesteś wystarczająco szybki po dwóch latach, wracasz do domu. Więc musisz być skupiony. Jeśli przejdziesz do MotoGP wszystkie klocki muszą być na swoim miejscu.

Jesteś w stanie wyobrazić sobie walkę z Markiem w MotoGP? Czy nawet bycie z nim w jednej ekipie?

To dla mnie marzenie. Ale jeśli przejdę do MotoGP i będę z nim walczył, będzie to bardzo trudne, bo jest niewiarygodnie szybki. Myślę, że jest najlepszy w stawce, jest najbardziej kompletny. Potrafi skorzystać z doświadczenie, także tego z sezonu 2015. Potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji, złej i dobrej. Potrafi utrzymywać koncentrację i kończyć wyścigi. Oczywiście moim marzeniem jest walka z nim w MotoGP i nad tym marzeniem pracuję.

Czego Ci brakuje by regularnie walczyć o zwycięstwa w Moto2.

Walczymy. W niektóre weekendy mieliśmy problemy, ale w treningach jesteśmy szybcy. Teraz także w wyścigach mamy prędkość, choć myślenie o tytule, gdy nie czujesz się dobrze na motocyklu nie jest jest wskazane, zamykasz gaz i kończysz wyścig na piątej, szóstej pozycji. Jeśli zobaczymy, że będzie sytuacja, w której musimy zaryzykować, trzeba będzie spróbować. Co prawda 60 punktów to sporo.

Czy jazda w tym roku cieszy cię bardziej niż w zeszłym?

Tak oczywiście. Dlatego też podjąłem decyzję by zostać w Moto2 na kolejny sezon. Gdy przyjeżdżasz na tor i motywacja którą masz wiedząc, że możesz walczyć o zwycięstwo jest czymś   miłym. Jak wiesz jestem zawodnikiem, który chce wygrywać, który chce zdobyć tytuł w Moto2 i będę walczył o to. Ta motywacja i radość z jazdy na motocyklu jest dla mnie wszystkim.

Czy potrafisz sobie wyobrazić przejście do MotoGP bez zdobycia tytułu mistrzowskiego w Moto2?

Szczerze nie potrafię odpowiedzieć. Moim planem jest awans do MotoGP po zdobyciu mistrzostwa w Moto2. Musimy być realistami, bo w MotoGP jest niezwykle trudne wygranie mistrzostw. W stawce jest wielu bardzo szybkich zawodników. Ale miło byłoby zdobyć tytuł jak w Moto3.

Niebawem duża zmiana w 2019 roku w Moto2. Czy uważasz, że to dobry pomysł, że będzie więcej elektroniki w tych motocyklach?

Myślę, że tak. Może nie elektroniki odpowiedzialnej za kontrolę trakcji, ale tej odpowiadającej za hamowanie silnikiem. W Niemczech gdy się przewróciłem, właśnie brak odpowiedniego sterowania elektroniką, nie pozwoliło na odpowiednie ustawienie hamowania silnikiem. Myślę, że ta zmiana będzie dobra. W Moto3 masz więcej systemów wspomagających, niż w Moto2 i wtedy uczysz się więcej. Przecież celem każdego zawodnika jest MotoGP i musisz pojąc to jak działa elektronika. MotoGP to właśnie elektronika. Myślę, że teraz z silnikiem Moto2, właśnie w Moto3 uczysz się więcej niż w klasie pośredniej, jak ustawiać hamowanie silnikiem itd. W Moto2 jesteśmy ograniczeni i trzeba dostosować się do motocykla.