- Francuzi mają mocny skład. Nie tylko pierwszą szóstkę, ale też interesujących graczy na ławce rezerwowych, którzy mogą wnieść również sporo talentu i jakości dzięki zmianom. Są kompletną drużyną, a w ostatnich latach przeskoczyli wiele pozycji w rankingu i nabrali pewności siebie po triumfie w Lidze Światowej. Ważne jest, by grać dobrą siatkówkę, a oni właśnie taką prezentują. Mają duże umiejętności, szczególnie w przyjęciu i obronie. Stabilizacja, konsekwencja i rezultaty z przeszłości są po ich stronie – ocenił Zanini.

 

Komplementował też gospodarzy mistrzostw.

 

- Polska także ma wartościowych, doświadczonych na międzynarodowych parkietach graczy. Atutem będzie również wsparcie z trybun. To niewielka przewaga, ale istotna. Ostatnie mistrzostwa świata to pokazały. Polacy wygrali przecież u siebie, więc zademonstrowali, iż jest to atut. Nie działo się to przed dwudziestu laty, a niektórzy zawodnicy - jak choćby kapitan polskiej drużyny - nadal są w składzie – wyjaśnił.

 

Przyznał, że ma doświadczenia z grą na stadionie, więc nie chce oceniać tego pomysłu.

 

Komentując srebrny medal Słowenii na poprzednich ME zauważył, że zasługiwali na ten sukces, bo prezentowali dobrą siatkówkę.

 

- Wykorzystali też swój moment. Sądzę, że teraz sytuacja jest inna. Będą mocni, ale moim zdaniem trudno będzie im awansować do półfinałów – stwierdził Zanini.

 

Podkreślił, że reprezentacja Włoch, mimo straty bardzo ważnych zawodników (Iwan Zajcew i Osmany Juantorena), może wnieść się na wysoki poziom siatkarski.

 

- Nie będzie łatwo osiągnąć podium, choć jako Włoch oczywiście mam nadzieję na medal – podsumował trener, który zanim objął zespół beniaminka z Zawiercia, wywalczył z reprezentacją Turcji awans do ME.

 

- Wielu z tych zawodników ze mną pracowało. Z częścią młodych graczy byliśmy razem w Dubaju i wywalczyliśmy tam srebro mistrzostw świata do lat 23. To był wielki sukces. Stać ich na dobrą grę. W ciągu trzech lat przeskoczyli 25 pozycji w światowym rankingu, jestem z tego dumny. Jest spora rywalizacja. Mają szansę, by włączyć się do walki o najwyższe cele – ocenił turecki zespół.

 

Jego zdaniem nie ma co porównywać Ligi Światowej czy MŚ do rozpoczynającego się w czwartek turnieju.

 

- Każda rywalizacja jest inna. Zmieniają się zawodnicy, czasami trenerzy. Z tego powodu mistrzostwa będą ekscytujące i będzie co oglądać. Nie bez znaczenia jest zbudowana już pewność siebie. Z tego powodu na papierze faworytem będą Francuzi - podkreślił.

 

Włoch po obejrzeniu meczu otwarcia w Warszawie wybierze się do Katowic, gdzie w grupie grać będą Turcy.

 

- To będzie czas, by przywitać się z wieloma osobami z tureckiej kadry, które znam i z którymi miałem przyjemność pracować – zakończył.

 

Od stycznia 2017 selekconerem Turków jest Joszko Milenkoski.