Siatkówka

Prezes PZPS: Żółta kartka dla trenerów....

Aleksandra Szutenberg: Chyba mogę zdradzić, że podczas Mazurka Dąbrowskiego zakręciła ci się łezka w oku?

Andrzej Wrona: Tak, wróciły piękne wspomnienia sprzed trzech lat. Fajnie było znowu to przeżyć, szkoda tylko, że znowu z trybun.

Na boisku to nie było jednak deja vu sprzed trzech lat, kiedy pokonaliśmy Serbów 3:0.

U Serbów widać było tę żądzę rewanżu, która ostatecznie doprowadziła ich do zwycięstwa. Więszość z nich grała w tym meczu sprzed trzech lat, u nas natomiast praktycznie cała wyjściowa szóstka była nowa. Trochę szkoda, że trener przeprowadził roszady tak późno, bo widać było, że zmiennicy wprowadzili do zespołu nową jakość... Szkoda, ale choć było to spotkanie wyjątkowe, nie zapominajmy, że to tylko jeden mecz turnieju.

Wśród kibiców, którzy siedzieli na trybunach, ty byłeś tym, który jest najbliżej tej reprezentacji. Jeszcze trzy dni temu przebywałeś razem z chłopakami, więc na pewno sporo wiesz. Czy mamy opierać nasze przypuszczenia co do tego turnieju o to spotkanie, czy raczej powinno być zdecydowanie lepiej?

Myślę, że takiej presji, jaka była tutaj, już nie będzie w tym turnieju. Również przeciwnicy, przynajmniej w grupie, będą dużo słabsi od Serbów. Nie możemy jednak tracić koncentracji. Ja w każdym razie wierzę w tę drużynę. Brazylijczycy też często zaczynali turnieje od porażek, a potem wygrywali całe mistrzostwa. Bądźmy taką Brazylią Europy. Może właśnie dlatego ubrałem się dziś na żółto? (śmiech)

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.