Arka jest jedną z trzech drużyn, obok plasujących się na czołowych miejscach Zagłębia Lubin i Jagiellonii Białystok, która nie poniosła jeszcze porażki na wyjeździe. W poprzednim spotkaniu gdynianie przegrali natomiast pierwszy w tym sezonie mecz – u siebie ulegli 0:3 Pogoni Szczecin.

- Jestem ciekaw, jak drużyna zareaguje po tej porażce. Na pewno dobrze byłoby kontynuować wyjazdową udaną passę, ale jeszcze lepiej wygrać. To trudne zadanie, jednak z pewnością wykonalne. Wcześniej sprawiliśmy kilka niespodzianek i teraz zamierzamy pokusić się o kolejną. Oczywiście nie wszystko zależy od nas, ale także od dyspozycji rywala - stwierdził Ojrzyński.

Szkoleniowiec Arki spodziewa się ofensywnej gry gospodarzy, a także pełnego stadionu przy Bułgarskiej.

- W naszej ekstraklasie Lech jest zespołem z najwyższej półki. To z pewnością kandydat do zajęcia miejsca na podium, a czas pokaże, czy stanie na jego najwyższym stopniu. Ta drużyna ma drugi budżet w Polsce i budowana jest z myślą o mistrzowskim tytule, dlatego, grając w dodatku u siebie, nie może sobie pozwolić na inną taktykę niż na wskroś ofensywną. Ten zespół ma również wspaniałych kibiców, którzy dają mu dodatkową siłę. Spodziewam się, że nasz mecz obejrzy w niedzielę 40 tysięcy widzów - przyznał.

45-letni trener przekonuje, że w konfrontacji z Lechem jego piłkarze są w stanie osiągnąć korzystny rezultat - nie tylko zremisować, ale nawet sięgnąć po trzy punkty.

- Poznaniacy potrafią dobrze grać i wygrywać, ale my też nie jesteśmy od macochy. Skład mam już w głowie, ułożyliśmy także plan na ten mecz i wiem, że jesteśmy w stanie pokusić się o zwycięstwo. Możemy wygrać 4:0, ale także przegrać 0:5, bo taka jest piłka nożna. Jeśli przed spotkaniem nie będziemy skoncentrowani i zdeterminowani, to wiem, że przegraliśmy przed pierwszym gwizdkiem. Jeśli będziemy zdyscyplinowani, trzymali się założeń i unikniemy prostych błędów jak w konfrontacji z Pogonią, będzie ciekawie. Wtedy możemy weseli wracać do domu - stwierdził.

Po tej kolejce wszystkie zespoły czeka przerwa na reprezentację, po której gdynianie zmierzą się na własnym stadionie z dwoma innymi czołowymi zespołami – 8 września zagrają z czwartą Wisłą Kraków, a tydzień później ich rywalem będzie liderujące Zagłębie Lubin.

- Do tej pory rozegraliśmy sporo spotkań i staraliśmy się jak najwięcej wycisnąć z drużyny, dlatego przerwa na kadrę, kiedy będzie można spokojnie popracować, nam się przyda. Na razie jednak nie patrzymy, co będzie po niej, tylko koncentrujemy się na meczu z Lechem. A do Poznania jedziemy z wiarą, że jesteśmy w stanie osiągnąć dobry wynik - podsumował Ojrzyński.

Na niedzielne spotkanie, które rozpocznie się o godz. 15.30, pojechało w sobotę po porannym treningu oraz obiedzie 19 zawodników. Z powodu kontuzji z Lechem nie zagrają Luka Zarandia i Tadeusz Socha. Ponadto gdyński szkoleniowiec zdecydował się zostawić w domu Rubena Jurado i Marcusa Viniciusa.