Siatkówka

Eurovolley 2017: Polska - Estonia 3:0. Skrót...

Marcin Lepa: Co to był za mecz? Mam wrażenie, że rozkręciliście się na dobre i ta drużyna odpaliła.

Kubiak: Zgadzam się. Nerwy były, bo być musiały. Każdy z nas chciał zatrzeć złe wrażenie, które zostawiliśmy w Warszawie. Z Gdańska wyjeżdżamy z podniesionymi głowami, ale to zwycięstwo nic nam nie daje. Niczego jeszcze nie osiągnęliśmy. Jedziemy do Krakowa walczyć o czwórkę.

Nie daje trofeum, lecz daje mecz ze Słowenią. Co to może być za spotkanie?

Słowenia jest groźnym przeciwnikiem. Pokazali to dwa lata temu, kiedy nas wyeliminowali. Mam nadzieję, że wyciągniemy wnioski z tamtej porażki i będziemy zwycięscy.

Barażami kończyliśmy mistrzostwa Europy w 2015 i 2013 roku. To jest drużyna, która może wygrywać tylko jako kolektyw. Musicie nakręcać się razem z kwadratem rezerwowych.

Dokładnie tak. Każdy, kto wchodzi na boisko, daje coś od siebie, stara się pomóc, by drużyna wygrywała, bo zwycięstwa budują nas jako zespół.

Narodowy zdał egzamin, nasi kibice nie dali się Estończykom. Przed nami Kraków. Kapitanie, prosimy o apel do biało-czerwonej armii, bo będzie potrzebne wsparcie.

Jestem głosem drużyny. Dziękujemy każdemu kibicowi z osobna, który przychodzi nas wspierać. To niesamowite uczucie, gdy wszystkie gardła, które są w hali są za nami. Chciałoby się powiedzieć, żebyście byli z nami na dobre i na złe, ale mam nadzieję, że tylko na dobre.