- Cały ten sezon kadry nie należał do udanych. Ten mecz był kwintesencją tego, co prezentowaliśmy w tym roku. Dzisiaj osiągnęliśmy chyba najniższy poziom, a najgorsze, że stało się to w najważniejszym meczu. To na pewno da dużo do myślenia trenerom oraz prezesom. Myślę, że tę kadrę czekają duże zmiany i te zmiany na pewno są potrzebne, bo reprezentacja ma cieszyć, a nie rozczarowywać swoją grą kibiców – powiedział Kurek.

W trakcie meczu ze Słowenią trener Ferdinando De Giorgi dokonywał wielu zmian, szukał różnych rozwiązań. Nie przyniosło to spodziewanych efektów.

- Przede wszystkim zagraliśmy bardzo słabo. Można mówić coś o głowie, podejściu, o stresie, ale to nie usprawiedliwia tak niskiego poziomu, jaki zaprezentowaliśmy. Jest wiele do poprawy, oby przyszli reprezentanci ciężką pracę, którą wykonujemy na treningach lepiej przekuwali na wyniki – stwierdził Kurek.

Dopytywany, czy myśli o zakończeniu reprezentacyjnej kariery, odparł: "Nie chciałbym teraz składać jakiś oficjalnych deklaracji, bo to nie jest odpowiedni moment. Ten sezon kadrowy daje mi dużo do myślenia, uważam, że świeży impuls tej reprezentacji na pewno by się przydał".

Polacy dwa dni temu pokonali w meczu grupowym Estonię i wydawało się, że forma idzie w górę. - Czy z Estonią zagraliśmy dobrze? Nie wiem. Taka była ocena, bo wynik był dobry. Uważam, że zwycięstwa z Finlandią i Estonią zaciemniły jakość naszej gry. Forma nie była wysoka przez cały sezon i tyle. Ze Słowenią zdecydowanej zmiany w naszej grze nie było. Słowenia była po prostu od nas o klasę lepsza w każdym elemencie – podsumował Kurek.