Mayweather wrócił do ringu po prawie dwóch latach przerwy i może nie prezentował formy życia, to jednak stosunkowo łatwo poradził sobie z McGregorem, wygrywając przez techniczny nokaut w dziesiątej rundzie. Irlandczyk nie musi się jednak wstydzić, gdyż szanse na zwycięstwo miał czysto iluzoryczne, a eksperci - którzy wcześniej nie dawali mu szans - byli pod wrażeniem niezłego występu.

Po kilku dniach "Notorious" wydał specjalne oświadczenie, w którym podziękował fanom, swojemu zespołowi, sparingpartnerom za ciężkie przygotowania. McGregor jest zadowolony z tego, że przewalczył więcej niż 25 minut, bijąc swój osobisty rekord ze starcia z Nate'em Diazem. Kilka zdań poświęcił także Mayweatherowi.

Gratuluje mu dobrze przewalczonego pojedynku. Był bardzo doświadczony i metodyczny w swojej pracy. Jego doświadczenie, cierpliwość i odporność wygrały mu tę walkę. Życzę mu szczęścia na emeryturze. Zawsze mówiłem mu, że nie jest wojownikiem, tylko bokserem. Po tym, jak dzieliłem z nim ring, zdecydowanie jest solidnym wojownikiem. Silny w klinczu, świetnie rozumie dystansowanie i pozycjonowanie głowy. Ma kilka mocnych narzędzi, które z pewnością mógłby przenieść do MMA - napisał.