Makowski przyznał, że nawet sam awans do ćwierćfinału to i tak było poniżej planu minimum i oczekiwań kibiców. W jego opinii Polacy grali przeciętnie, nawet w tych zwycięskich spotkaniach.

- Cały turniej graliśmy tak sobie. Męczyliśmy się nawet z Finlandią czy Estonią, sety wygrywaliśmy na przewagi. Słoweńcy byli zdecydowanie do przejścia, ale nie graliśmy dobrej siatkówki, a zmiany niewiele wnosiły. Zawodnicy może i ciężko trenowali przed turniejem, ale nie przenieśli tego na mecz - powiedział trener prowadzący obecnie Pałac Bydgoszcz.

Jego zdaniem w polskiej reprezentacji zabrakło doświadczenia szczególnie na pozycji środkowego. Nie wszyscy też poradzili sobie z presją.

- Nasi środkowi radzili sobie w ataku i na zagrywce, ale brakuje im ogrania. Nawet ci bardziej doświadczeni jak Mateusz Bieniek też nie mają za sobą zbyt wielu sezonów w kadrze. Niektórzy zawodnicy dopiero nabierają doświadczenia w lidze, a co dopiero, gdy rozmawiamy o reprezentacji. A tu presja jest olbrzymia, a kto tego nie doświadczył, ten nie wie, jak to jest - dodał.

Szkoleniowiec nie ukrywa, że w ubiegłym roku nie był zwolennikiem zmiany na stanowisku selekcjonera. Z drugiej strony krytykuje pomysły zmian w sztabie szkoleniowym czy zwolnienia Ferdinando De Giorgiego.

- Może trzeba było zostawić Stephana Antigę, ale nie wszystkim on pasował. Ci, którzy go tak krytykowali, powinni byli pokazać, że teraz ta drużyna idzie w dobrym kierunku, a tak wcale nie było. A Antiga zajął trzecie miejsce z Kanadą w Lidze Światowej. Natomiast De Giorgi ma zupełnie nową ekipę i trzeba mu dać pracować w spokoju. Oczywiście, należy przeanalizować występ na mistrzostwach Europy, znaleźć przyczyny słabej gry i wprowadzić korekty. Natomiast nie jest tak, że Włoch z dnia na dzień przestał nagle być dobrym trenerem - podsumował Makowski.