Marcin Feddek: Miałeś chwilę, żeby przetrawić co się wydarzyło w tym meczu. Po raz pierwszy za kadencji Adama Nawałki, oraz Twojej w roli kapitana przegrywamy tak wyraźnie, brutalnie i wysoko.

 

Robert Lewandowski: Zgadza się. Duńczycy przewyższał nas spod każdym względem. Szczególnie jeśli chodzi o waleczność. Niepotrzebnie wdaliśmy się w ich grę, graliśmy długą piłką. Mogliśmy bardziej spróbować rozegrać od tyłu. Zagraliśmy to co oni chcieli i nie radziliśmy sobie z nimi. Nie ma co szukać usprawiedliwienia, pod każdym względem byliśmy słabsi.

 

Duńczycy bali się Ciebie, o tym pisała prasa. Mówili, że trzeba coś zrobić, by zatrzymać Lewandowskiego. Powiedział mi trener Danii, że nie będą chcieli zatrzymać Lewego, tylko podania do niego. Trzeba przyznać, iż środek nam zabrali, dodatkowo miałeś na plecach Kjaera, który już przed meczem stwierdził, że się do Ciebie przyklei.

 

Z tego wynikało, ze graliśmy za często długie piłki. Ciężko było coś zrobić, gdy małą ilością zawodników atakowaliśmy. Jeśli ja byłem podwajany, to mogliśmy to wykorzystać. Wszystko szwankowało. To już historia, teraz trzeba wygrać z Kazachstanem.

 

Zabrakło agresji, ale miałem wrażenie, że również koncentracji, może niektórzy byli gdzieś indziej myślami. Takiego meczu nie pamiętam. Jak kilku piłkarzy gra słabiej to mamy problem. Jeżeli mamy 11 piłkarzy grających w klubie i są w formie to on znika.

 

Myślę, że wszystkiego zabrakło. Jesteśmy drużyną grającą agresywnie. Nie jesteśmy zespołem, który wyjdzie na boisko, poklepie i stworzy sytuacje. Niestety to nie jest nasza mocna strona. Wydaje mi się, że agresji, serca do gry trochę zabrakło. Praktycznie każdy pojedynek przegrywaliśmy.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.