Serbowie zmagania na Lotto Eurovolley Poland 2017 rozpoczęli od efektownego zwycięstwa 3:0 nad reprezentacją Polski na PGE Stadionie Narodowym w Warszawie. W kolejnych meczach grupy A, rozegranych w Gdańsku, pokonali 3:2 Estonię, 3:0 Finlandię i zameldowali się w ćwierćfinale, w którym pewnie – 3:0 ograli w Krakowie Bułgarów. Niemcy przyjechali do Szczecina, gdzie rywalizowali w grupie B, po nieudanych eliminacjach do mistrzostw świata 2018. Start w mistrzostwach Europy zaczęli od pokonania po ciężkim boju 3:2 reprezentacji Włoch. W kolejnych grach nie mieli już większych kłopotów z ograniem 3:0 Czechów i 3:0 Słowaków. W rozegranym w Katowicach ćwierćfinale znów zmierzyli się z reprezentacją Czech i, mimo przejściowych kłopotów, znów zdołali wygrać – tym razem 3:1.

 

Faworytem pierwszego półfinału byli z pewnością Serbowie i zaczęli to potwierdzać już od początku premierowej odsłony (8:6). W środkowej części dobra zagrywka i skuteczna gra blokiem pozwoliły podopiecznym trenera Nikoli Grbicia zbudować znaczącą przewagę (16:10). Gdy po skutecznym ataku Urosa Kovacevicia prowadzili 19:13, wydawało się, że pewnie wygrają tę partię. Tymczasem Niemcy ruszyli do odrabiania strat i dopięli swego! Po skutecznym bloku na Nemanji Petriciu było 22:22, a partię rozstrzygnęła dopiero rywalizacja na przewagi. Serbowie wygrali tę wojnę nerwów 26:24, a decydujące punkty wywalczyli Kovacević oraz Srećko Lisinac, który zatrzymał blokiem atak rywala.

 

Druga odsłona nie miała większej dramaturgii. Serbowie znów prowadzili od początku (8:5), w środkowej części seta powiększyli przewagę (16:11), a w końcówce kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. W tej partii zdominowali rywali blokiem (5–1), a wynik seta ustalili właśnie skutecznym blokiem na Georgu Grozerze (25:15).

 

Na początku trzeciego seta nadal przewagę mieli siatkarze Serbii (6:3, 8:6). W środkowej części seta oglądaliśmy przebudzenie podopiecznych Andrei Gianiego. Właściwy rytm złapał wreszcie Grozer, a jego postawa poderwała resztę drużyny. Od stanu 10:10 Niemcy wygrali siedem akcji z rzędu (10:17) i w końcówce mieli bezpieczną przewagę. Serbowie byli wyraźnie słabsi od rywali w bloku (1–4) oraz na zagrywce (1–3), popełnili również więcej błędów własnych. Grozer zakończył seta atakiem blok-aut (18:25).

 

Czwarta odsłona miała zacięty przebieg. Na obu przerwach technicznych minimalną przewagę mieli siatkarze z Niemiec (7:8, 15:16), ale to Serbowie, po ataku Lisinaca wywalczyli piłkę meczową (24:23). Marcus Bohme zdołał doprowadzić do rywalizacji na przewagi, z której zwycięsko wyszli Niemcy. Skuteczny blok na Petriciu zamknął tę partię (25:27). Pierwszego finalistę musiał więc wyłonić tie-break. W nim wynik długo oscylował wokół remisu. Przy zmianie stron punkt zaliczki mieli Niemcy (7:8), Przy stanie 9:10 w polu zagrywki pojawił się Simon Hirsch i zaserwował dwa asy! Niemcy uzyskali przewagę, której już nie oddali. Piłkę meczową wywalczył Bohme (12:14), a skuteczny blok ustalił wynik tej partii na 13:15 i zakończył całe spotkanie.

 

Niemcy zmierzą się w finale ze zwycięzcą meczu Rosja – Belgia. Włoski szkoleniowiec Andrea Giani po raz drugi z rzędu doprowadził swą drużynę do finału mistrzostw Europy. Przed dwoma laty dokonał tego z reprezentacją Słowenii, w finale rozegranym w Sofii jego podopieczni przegrali wówczas z Francją 0:3. Jako siatkarz Giani aż czterokrotnie sięgnął po mistrzostwo Starego Kontynentu.

 

 

Serbia – Niemcy 2:3 (26:24, 25:15, 18:25, 25:27, 13:15)

 

Serbia: Nikola Jovovic (3), Uros Kovacevic (19), Srecko Lisinac (11), Drazen Luburic (7), Nemanja Petric (10), Marko Podrascanin (10) – Neven Majstorovic (libero) oraz Goran Skundric, Nikola Rosic, Maksim Bucujlevic, Aleksandar Atanasijevic (6), Nemanja Petric, Dragan Stanković (1).
Niemcy:
Lukas Kampa (4), Denys Kaliberda (12), Tobias Krick (10), Georg Grozer (20), Christian Fromm (11), Michael Andrei (2) – Julian Zenger (libero) oraz Marcus Boehme (9), Ruben Schott, Simon Hirsch (2).