To był najbardziej dramatyczny mecz, jaki reprezentacja koszykarzy rozegrała w tym stuleciu. W dodatku przegrany po zapaści w końcówce regulaminowego czasu gry i źle rozegranych decydujących fragmentach dogrywek.

 

"Mieliśmy w meczu dwa przestoje, które nie powinny się wydarzyć. Na początku i w końcówce czwartej kwarty, jeszcze przed dogrywką. Niestety. Walczyliśmy, pokazaliśmy, że potrafimy wrócić do gry przy niekorzystnej różnicy 14 punktów. Mieliśmy mecz prawie na wyciągnięcie ręki, ale nie udało się" - analizował koszykarz Banvitu Bandirma.

 

Podkreślił determinację Finów w decydujących momentach.

 

"Trzeba walczyć do końca. Gra się przez 40 minut. Rywale zaczęli bardzo mocno, my się gubiliśmy w obronie. W ataku nie potrafiliśmy doprowadzić do otwartych pozycji. Wolą walki i sercem doprowadziliśmy do bardzo korzystnej dla siebie sytuacji w końcówce. W decydujących momentach czegoś jednak zabrakło" - dodał.

 

Był to najlepszy mecz Kuliga w mistrzostwach Europy w Helsinkach. W 32 minuty zdobył 12 punktów, miał siedem zbiórek, asystę, blok, ale i trzy straty. "Jeszcze lepiej byłoby, gdybyśmy wygrali. Ta strata w końcówce drugiej dogrywki też mnie obciąża. Może nie będę więcej komentował swojego występu" – uciął.

 

W poniedziałek jest dzień przerwy w turnieju, we wtorek Polska (bilans 1-2) gra z Francją (2-1), a w środę na zakończenie rywalizacji w grupie A Helsinkach z Grecją (1-2). Do drugiej fazy awansują cztery zespoły.