Pliskova tym razem pokazała się z dobrej strony. Brady z kolei miała zaledwie 39-procentową skuteczność pierwszego podania. Miała dwie szanse na przełamanie faworyzowanej rywalki, ale obie zmarnowała.

- Myślę, że Jennifer była trochę zdenerwowana. To był jej pierwszy mecz na korcie centralnym w Nowym Jorku i starałam się to wykorzystać - podsumowała Czeszka.

W poprzedniej rundzie w spotkaniu z rozstawioną z "27" Chinką Shuai Zhang była ona o punkt od odpadnięcia, ale ostatecznie wygrała 3:6, 7:5, 6:4. Był to drugi z rzędu trzysetowy pojedynek pierwszej rakiety świata. W drugiej rundzie pokonała amerykańską kwalifikantkę Nicole Gibbs 2:6, 6:3, 6:4. Na otwarcie wygrała z Magdą Linette 6:2, 6:1.

O awans do półfinału powalczy z rozstawioną z "20" Amerykanką CoCo Vandeweghe lub swoją rodaczką Lucie Safarovą.

Pliskovej udało się uniknąć losu rozstawionej z "dwójką" Rumunki Simony Halep, Dunki polskiego pochodzenia Caroliny Wozniacki (5.), broniącej tytułu Niemki polskiego pochodzenia Angelique Kerber (6.), Brytyjki Johanny Konty (7.) i Rosjanki Swietłany Kuzniecowej (8.), które pożegnały się z rywalizacją już w pierwszych czterech dniach imprezy. W trzeciej rundzie odpadła Agnieszka Radwańska (10.), a w 1/8 finału Hiszpanka Garbine Muguruza (3.).

Czeszka w ubiegłym roku dotarła w Nowym Jorku aż do finału, a sezon wcześniej odpadła w 1. rundzie. W połowie lipca została liderką światowego rankingu. By utrzymać pierwsze miejsce musi powtórzyć ubiegłoroczne osiągnięcie na Flushing Meadows.

22-letnia Brady (91. WTA) w tym sezonie zadebiutowała w głównej drabince Wielkiego Szlema. Dobrze radzi sobie na kortach twardych - do 1/8 finału dotarła już w styczniowym Australian Open; we French Open przegrała mecz otwarcia, a w Wimbledonie odpadła w drugiej rundzie.