Biało-czerwoni po wygranej nad Kazachstanem (3:0) są blisko awansu do przyszłorocznego mundialu, który odbędzie się w Rosji. Bajor oceniając poniedziałkowe spotkanie przyznał, że do stylu można mieć zastrzeżenia, ale najważniejsze są punkty.

- Gra naszego zespołu na kolana nie rzuciła, ale trzeba się cieszyć z trzech punktów wywalczonych kilka dni po tak słabym występie, jak w Kopenhadze. Dzięki temu wszystko jest teraz w naszych rękach i nogach - powiedział Bajor.

Wicemistrz olimpijski z Barcelony zauważył, że selekcjoner Adam Nawałka ofensywnie ustawił zespół, co przyniosło efekty.

- Podobało mi się, że trener Nawałka zagrał odważnie, postawił na dwóch napastników - Roberta Lewandowskiego i Arkadiusza Milika. Pewnie myślał o tym, że Lewandowski w meczu z Duńczykami został wyłączony z gry i Kazachowie będą chcieli zrobić podobny manewr. Zakładał, że cała uwaga rywali będzie skupiona na nim, a dzięki temu Milik będzie miał więcej swobody i łatwiej mu będzie dochodzić do sytuacji strzeleckich. I faktycznie tak było, mógł przecież strzelić więcej bramek niż jedną - analizował.

Jak dodał, w porównaniu do spotkania z Danią, solidniej zaprezentowali się też skrzydłowi.

- Znacznie lepiej wyglądały boki naszej pomocy. Kamil Grosicki zagrał całkiem poprawnie, dobrą zmianę dał Jakub Błaszczykowski. Maciej Makuszewski z kolei zaliczył asystę, ale mógł coś więcej dać z siebie. Z drugiej strony po raz pierwszy zagrał w reprezentacji w podstawowym składzie i na tle rywala niezbyt wysokich lotów zaprezentował się nieźle - przyznał.

Bajor, były defensor, nie ukrywał, że sporo zastrzeżeń można mieć do postawy obrońców, którzy momentami grali niepewnie i nonszalancko.

- Na pewno ten element wymaga poprawy. Bramka, która padła dla Kazachów przy stanie 1:0, powinna być chyba uznana, bowiem nawet polscy piłkarze nie protestowali i myśleli, że gol jest zaliczony. Trochę sędzia nam pomógł, bo akurat w tym momencie meczu słabo wyglądaliśmy. Na szczęście ochłonęliśmy, a gdy zdobyliśmy drugą bramkę, to mecz się uspokoił - ocenił.

Obecny drugi trener rezerw Lecha Poznań jest przekonany, że biało-czerwoni nie będą mieli większych kłopotów z wywalczeniem awansu do mistrzostw świata.

- Mogą nam wystarczyć nawet trzy punkty w dwóch meczach do zajęcia pierwszego miejsca w grupie. Mamy trochę czasu, żeby wyeliminować te błędy, które nam się przytrafiły w dwóch ostatnich spotkaniach. Myślę, że na tym ostatnim etapie eliminacji będzie większa mobilizacja ze strony naszych reprezentantów. Nie spodziewam się, że trener Nawałka będzie eksperymentował ze składem i postawi na ludzi ogranych, którzy są ze sobą dłuższy czas - podsumował Bajor.