Dla ekipy trenera Mike'a Taylora, która w grupie A ma bilans 1-2, pojedynek z "Trójkolorowymi" (2-1) ma istotne znaczenie dla odbudowania morale zespołu po traumatycznej porażce po dwóch dogrywkach z Finlandią (87:90) i podtrzymania szans awansu do drugiej rundy ME. Wygrana je zwiększy, ale i tak decydujące znaczenie będzie miał ostatni, środowy mecz z Grecją.

- Spotykamy się z bardzo utalentowanym zespołem. Francuzi mają w składzie indywidualności takie, jak najlepszy strzelec Euroligi Nando De Colo czy rzucający po blisko 20 punktów w NBA Evan Fournier. Zresztą trzeba będzie uważać na każdego zawodnika z ich składu – powiedział Aaron Cel, który koszykarską karierę rozpoczynał nad Sekwaną.

Francja to najbardziej utytułowany rywal Polaków w grupie A. W ME zdobyła dziewięć medali: złoty (2013), dwa srebrne (1949, 2011) i sześć brązowych (1937, 1951, 1953, 1959, 2005, 2015).

W eliminacjach i turniejach finałowych ME obydwa zespoły zmierzyły się 21-krotnie. Bilans jest korzystny dla "Trójkolorowych": 12-9.

Ostatni raz w meczu o punkty Polska pokonała Francję 32 lata temu. Podczas mistrzostw Europy w Karlsruhe 7 czerwca 1985 roku prowadzona przez Andrzeja Kuchara reprezentacja zwyciężyła 97:94. Potem biało-czerwoni przegrali 13 kolejnych spotkań z tym rywalem. Przed dwoma laty w Montpellier gospodarze Eurobasketu byli minimalnie lepsi 69:66.

Natomiast w przedostatniej konfrontacji tych zespołów, tyle że towarzyskiej, podczas turnieju w Bormio, 1 sierpnia 2008 roku Polacy wygrali 82:76.

- Z tego wynika, że można Francję pokonać – zauważył uczestnik tamtego meczu Łukasz Koszarek.