Albert Sosnowski powraca na zawodowy ring po niemal rocznej przerwie. "Dragon" w swojej 60 zawodowej walce skrzyżuje rękawice z  Łukaszem Różańskim (6-0, 5 KO) podczas gali na stadionie MOSiR w Radomiu. Dla byłego mistrza Europy i świata może to być jubileuszowe, pięćdziesiąte zwycięstwo.

 

 

Maciej Turski: Jak czujesz się pod względem fizycznym i mentalnym po rocznej przerwie od boksowania?

Albert Sosnowski: Czuję się dobrze. Solidnie przepracowałem okres przygotowawczy i jestem gotowy do powrotu na ring. Propozycja występu na gali w Radomiu spłynęła nagle, ale chyba naprawdę chciałem to zrobić, bo nie potrzebowałem zbyt wiele czasu na podjęcie dezycji. Jestem świadomy tego, co mówiłem wcześniej, że kończe i odkładam rękawice. Jednak, zanim to się stanie, chcę poprawić swój życiowy rekord i godnie pożegnać się z kibicami.

Jak oceniasz swoje szanse w starciu z Łukaszem Różańskim? Czy w sobotę kibice obejrzą "Dragona" z najlepszych lat?

Jestem gotowy, ale znam swoje możliwości i limity, dlatego nie porywam się na duże nazwiska, takie jak Krzysztof Zimnoch (22-1-1, 15 KO) czy Adam Kownacki (16-0, 13 KO). Sądzę, że Różański to optymalny rywal dla mnie. To będzie dla niego przełomowa walka, ponieważ nigdy wcześniej nie mierzył się z przeciwnikiem tej klasy. Na pewno będzie odpowiednio zmotywowany i nie spodziewam się łatwej walki.

Walczyłeś na galach nieporównywalnie większych niż ta w Radomiu, czy mimo to czujesz presję przed walką?

Stres jest nieodłącznym elementem bosku i mi także się on udziela, jednak po latach spędzonych w ringu nauczyłem sobie z tym radzić. Jestem doświadczonym bokserem i potrafię panować nad emocjami. Sparingi dodały mi dużo pewności siebie, chociaż nie ukrywam, że dodatkowa walka przygotowałaby mnie jeszcze lepiej do tego pojedynku. Mimo to jestem gotowy, a mój rywal musi zdawać sobie sprawę, że jestem w wysokiej formie.

 

Cały wywiad z Albertem Sosnowskim w załączonym materiale wideo.