- Myślę tak m.in. z powodu przedłużonej dyskwalifikacji koleżanki z reprezentacji Therese Johaug, która z tego powodu nie wystartuje na zimowej olimpiadzie, więc dla mnie nie będzie to prawdziwa rywalizacja pod nieobecność największej faworytki medalowej. Dlatego myślę o MŚ w Seefeld, które odbędą się zaledwie rok później, gdzie na zakończenie mojej kariery zmierzę się z Therese - powiedziała Bjoergen w rozmowie z dziennikiem „Dagbladet”.

 

Dyskwalifikacja mistrzyni olimpijskiej i świata Johaug została decyzją Trybunału Arbitrażowego do spraw Sportu w Lozannie 22 sierpnia przedłużona z 13 do 18 miesięcy i zakończy się 18 kwietnia, podczas gdy zimowe igrzyska olimpijskie odbędą się w dniach 9-25 lutego. Powodem było pozytywne badanie antydopingowe we wrześniu u.r., w którym u Norweżki wykryto niedozwolony steryd clostebol.

 

Bjoergen zdobyła w swojej karierze sześć złotych medali olimpijskich, trzy srebrne i brązowy. W MŚ stała na podium 26 razy w tym 18 na najwyższym stopniu.

 

W Pjongczangu zamierza wystartować we wszystkich sześciu konkurencjach i jej celem jak zapowiedziała jest podium w każdej.

 

Do tytułu najlepszego zimowego olimpijczyka brakuje jej trzech złotych medali. Obecnie najlepszy jest norweski biathlonista Ole Einar Bjoerndalen z ośmioma złotymi medalami, czterema srebrnymi i brązowym. Podobny dorobek ma legendarny norweski biegacz narciarski Bjoern Daehlie, lecz ma o jeden krążek olimpijski mniej (brązowy) od Bjoerndalena.

 

- To jest jeden z największych elementów motywacyjnych - powiedziała Bjoergen i podkreśliła, że "problemem w osiągnięciu tego celu jest fakt, że 42-letni Bjoerndalen też wystartuje w Korei i jego celem też są medale. Nie ukrywam jednak, że moim celem jest wyprzedzenie go w rankingu najlepszego zimowego olimpijczyka zwłaszcza, że dla obojga z nas będą to ostatnie igrzyska" - podsumowała.