Jakub Borowicz: Mateusz, do gali KSW 40 zostało 6 tygodni, czyli powoli będziesz wchodził w decydująca fazę przygotowań do walki.

 

Mateusz Gamrot: Tak, dokładnie. Najmocniejsze sparingi, najmocniejsze „zajazdówki”. Cały czas mocno trenuję i podtrzymuję dobrą formę.

 

Nie sposób nie powiedzieć o waszej pierwszej walce mając przed sobą perspektywę rewanżu. Czy twoje spojrzenie na tamten pojedynek po gali KSW 39 zmieniło się?

 

Tak, zmieniło się i to sporo. Dużo nauczył mnie tamten pojedynek, nabrałem doświadczenia, które zaprocentuje w przyszłości. W drugiej walce zobaczymy zupełnie innego Mateusza Gamrota, mimo że byłem dobrze przygotowany, to wydaje mi się, że przegrałem sam ze sobą.

 

„Inny Mateusz Gamrot” - to jest konieczność, żeby ten rewanż wygrać?

 

Inaczej walczący Mateusz Gamrot – może w ten sposób. Wiem, co chciałbym poprawić i zdaje sobie sprawę, że pewne elementy muszą zadziałać u mnie inaczej, jeżeli chce te starcie wygrać.

 

Jak ty reagujesz na te wszystkie uszczypliwe uwagi Parke pod twoim adresem?

 

Na początku na to reagowałem, ale teraz to już mnie śmieszy. Poznałem go już – to zwykły kłamca. Robi wszystko pod publikę, wymyśla sobie pewne rzeczy, robi to celowo.

 

Co widziałeś w jego oczach? Pewność siebie?

 

On nawet nie patrzył w moje oczy. Zerknął w nie i uciekał wzrokiem. Przed nim wielka presja. Przegrał pierwszy pojedynek i teraz czeka go rewanż w Irlandii, w której ma wielu swoich kibiców.

 

Czy pięć rund to będzie twój atut, czy atut Parke?

 

Nigdy nie walczyłem pięciu rund – trudno jest mi powiedzieć. Nie traktuję tego jako wyzwania, tylko tak po prostu musi być. Będę przygotowany na pełnym dystansie i na takim też będę walczył.

 

W załączonym materiale wideo rozmowa z Mateuszem Gamrotem.