To był bardzo udany start dla klubów z Premier League. We wtorek Manchester United i Chelsea Londyn z przytupem rozpoczeły swój udział w Lidze Mistrzów. "Czerwone Diabły" pewnie pokonały przed własną publicznością FC Basel 3:0, z kolei Chelsea rozstrzelała azerski Karabach Agdam. Na Old Trafford kibice zobaczyli trzy trafienia po stronie gospodarzy, chociaż mogło być ich znacznie więcej. Gola w swoim kolejnym debiucie zdobył Marcus Rashford, wtórowali mu Marouane Fellaini i Romelu Lukaku. Po roku odpoczynku od jednych z najbardziej prestiżowych rozgrywek na świecie, Manchester United powraca na należne mu miejsce. Swoją klasę potwierdzili także mistrzowie Anglii, którzy okazali się bezlitośni dla debiutujących w tym turnieju gości z Azerbejdżanu. "The Blues" zaaplikowali rywalom aż 6 bramek, nie tracąc ani jednej. Za każdym razem do siatki trafiał inny piłkarz. Cały mecz w drużynie przyjezdnych rozegrał Jakub Rzeźniczak.

W środę do elitarnego grona zwycięzców dołączył także Manchester City i Tottenham. "The Citizens" udali się na Feijenoord Stadion, gdzie zmierzyli się z Feyenoordem Rotterdam. Anglicy nie mieli żadnego problemu z pokonaniem rywala i zdobyciem kompletu punktów. Dwa gole w tym meczu zdobył John Stones, swoje statystki poprawili także Sergio Aguero i Gabriel Jesus. W hicie grupy H, Tottenham pokonał na Wembely Borussię Dortmund 3:1. Mecz był bardzo otwarty z obu stron, poważne błędy przy dwóch bramkach dla gospodarzy popełnił golkiper "BVB" - Roman Burki. Wszystkie akcje bramkowe "Spurs" przerpowadzili prawą stroną, na której grał Łukasz Piszczek. Swojej okazji do zgarnięcia kompletu punktów nie wykorzystał Liverpool. Podopieczni Jurgena Kloppa zdołali zremisować z Sevillą 2:2. W 42. minucie meczu rzutu karnego nie wykorzystał Roberto Firmino, który zdobył pierwszego gola dla "The Reds".