W pierwszym meczu Polacy mierzyli się z Portugalczykami, a spotkanie było niezwykle zacięte aż do ostatniego gwizdka. Ostatecznie biało-czerwoni po heroicznej walce ulegli faworytom 4:6. Warto odnotować, że w pierwszej tercji to nasi reprezentanci prowadzili w pewnym momencie 2:1 i długimi fragmentami jak równy z równym grali z jedną z najbardziej utytułowanych drużyn w historii beach soccera. O porażce zdecydowała końcówka spotkania.

Drugim rywalem naszych reprezentantów była kolejna plażowa potęga z Półwyspu Iberyjskiego - Hiszpanie. Po pierwszej tercji faworyci, którzy dzień wcześniej pokonali Szwajcarię 7:2, prowadzili z Polakami 1:0, ale nasi zawodnicy dobrze rozpoczęli drugą część meczu. Po golu Jakuba Jesionowskiego był remis, ale kolejne dwa słowa należały do rywali, którzy wykorzystali nasze błędy i mieli dwa trafienia przewagi.

W drugiej tercji trwała niesamowita wymiana ciosów, biało-czerwoni nie zamierzali odpuszczać przeciwnikowi, a tę odsłonę zamknął gol kontaktowy Dominika Depty z rzutu karnego, po którym było już tylko 4:5. Niestety w ostatniej tercji swoją wyższość udowodnili Hiszpanie. Trzy gole z rzędu dla naszych przeciwników zabiły mecz, na osłodę pozostał nam gol na 5:8 autorstwa Jesionowskiego.

Porażka Polaków oznacza, że nie mają już oni szans na medale turnieju finałowego Europejskiej Ligi Beach Soccera. Teraz pozostaje im walka o trzecie miejsce w grupie.

Polska - Hiszpania 5:8 (0:1, 4:4, 1:3)