Carlos Tevez trafił do Chin w grudniu i miał stać się twarzą rosnącej w siłę ligi napędzanej przez gigantyczne pieniądze. Sytuacja od tamtej pory nieco się zmieniła: liga ma poważne problemy z balansem finansowym i była nawet na skraju upadku, zaś sam Tevez mimo największej tygodniówki świata... nie występuje w barwach Shanghai Shenhua.
 
Wszystko przez jego lekceważące podejście. Argentyńczyka do przedłużenia kariery w Azji przekonała kosmiczna płaca, wynosząca ponad 700 tys. euro tygodniowo, co oczywiście nie powinno go zwalniać ze sportowego trybu życia. Z posadą szkoleniowca zespołu niedawno pożegnał się Gustavo Poyet, zaś nowy trener Jingui Wu nie ma dla swojej największej gwiazdy taryfy ulgowej i posadził go na ławce za nadwagę i brak przygotowania do trybu meczowego!
Nie postawię na niego, bo nie jest gotowy aby walczyć na treningach, więc tym bardziej w meczach. Pracowałem z wieloma wielkimi gwiazdami i nikt nie grał u mnie za nazwisko czy sławę. Jako szkoleniowiec muszę pracować nad gotowością swoich zawodników.
Były reprezentant Argentyny w Chinach nie zachwyca, a kosmiczne pieniądze nie przekładają się na seryjnie zdobywane bramki. Były napastnik Manchesteru United, City i Juventusu w 12 meczach tego sezonu trafiał do siatki zaledwie dwukrotnie, dokładając do tego cztery asysty. "El Apache" ma też problemy ze zdrowiem, więc większość czasu spędza w gabinetach lekarskich.
 
33-letni Tevez nie jest jedyną gwiazdą znaną z europejskich boisk, która padła "ofiarą" nowego szkoleniowca. Wu chce zmotywować Fredy'ego Guarina, który ma problemy z przygotowaniem meczowym.