PGE Ekstraliga. Pawlicki: To będą dwa wyrównane i zacięte mecze

Inne
PGE Ekstraliga. Pawlicki: To będą dwa wyrównane i zacięte mecze
fot. PAP

Kilkanaście tysięcy kibiców obejrzy w niedzielę w Lesznie pierwsze spotkanie finałowe żużlowej ekstraligi, w którym Fogo Unia podejmować będzie Betard Spartę. - Pojadą dwie najlepsze drużyny i spodziewam się dwóch zaciętych meczów - powiedział leszczynianin Piotr Pawlicki.

W finale dojdzie do powtórki sprzed dwóch lat. Wówczas w dwumeczu Unia okazała się lepsza i świętowała 14. tytuł w historii klubu. Poprzedni sezon nie był już tak udany dla obu zespołów, a przynajmniej dla leszczynian, którzy rozgrywki skończyli na siódmym, przedostatnim miejscu. Żużlowcy z Dolnego Śląska zajęli czwartą lokatę, ale w ich przypadku awans do play off był już wynikiem na miarę oczekiwań, bowiem cały sezon musieli startować w roli gospodarza w Poznaniu (wrocławski stadion był w tym czasie modernizowany na World Games).

W obecnym sezonie oba zespoły prezentowały się solidnie, choć miały i słabsze momenty. W półfinałach Unia z walki o tytuł wyeliminowała Falubaz Zielona Góra, a Sparta w dramatycznych okolicznościach w końcówce spotkania wyrwała wydawałoby się pewny awans Stali Gorzów.

Kapitan Fogo Unii Pawlicki nie ukrywa, że po awansie do finału, w drugim półfinale trzymał kciuki za gorzowian.

- Nie jest tajemnicą, że jak akurat kibicowałem Stali Gorzów, gdzie jeździ mój brat. Po drugiej stronie był wprawdzie akurat Maciej Janowski, z którym się przyjaźnię, ale brat to brat. Nie byłem specjalnie zaskoczony finiszem Sparty we Wrocławiu. Żużel jest na tyle emocjonującym sportem, że takie sytuacje się zdarzają. Do finału weszła po prostu lepsza drużyna - powiedział Pawlicki.

W fazie zasadniczej w meczach między finalistami lepszy był Betard, który wygrał dwukrotnie - 46:44 w Lesznie i 51:39 na własnym torze.

- Trudno powiedzieć, czy to, że wygrali z nami wcześniej ma jakieś znaczenie. To jest finał, w którym spotkają się dwie najlepsze drużyny. My i Sparta mamy już zapewniony medal, ale że to +ciśnienie+ nie będzie wcale mniejsze niż w półfinałach. Przecież każdy chce być mistrzem - podkreślił leszczynianin.

Zawodnik Unii nie ukrywa, że jego zespół chciałby wygrać jak najwyżej pierwsze spotkanie, ale zdaje sobie sprawę, że ciężko będzie o jakąś znaczącą zaliczkę.

- Możemy sobie powiedzieć, że chcielibyśmy wygrać 60:30. To jest jednak finał, sądzę, że będą to dwa bardzo wyrównane spotkanie na podobnym poziomie - ocenił.

Pawlicki w obecnym sezonie zaliczył sporą liczbę upadków. Miesiąc temu po jednym z nich doznał złamania trzonu kości strzałkowej w prawej nodze. Nie poddał się operacji, ale jak zapewnia czuje się już bardzo dobrze.

- Te moje upadki nie były na tyle poważne, cały czas tę nogę leczyłem i jeździłem z tym urazem. Jak zaliczałem kolejne upadki, to nie mogłem tej kontuzji wyleczyć, bo ona wciąż mi się odnawiała. To mi też doskwierało w tych najważniejszych momentach, w Grand Prix, gdzie walczę o "top osiem". Kość teraz się już zrosła, wszystko wraca do zdrowia - zapewnił.

Mecz finałowy, który rozegrany zostanie w niedzielę o godz. 19 cieszy się sporym zainteresowaniem kibiców. W piątek przed południem klub miał sprzedanych ok. 11,5 tysiąca wejściówek, które nie należą do najtańszych. Za bilet normalny trzeba zapłacić co najmniej 55 złotych.

- Mamy jeszcze praktycznie trzy dni do meczu. Przy takim tempie sprzedaży liczymy, że na trybunach zasiądzie jeśli nie komplet (ok. 17 tysięcy - PAP), to przynajmniej 15 tysięcy kibiców. Fani z Wrocławia wykupili wszystkie im przysługujące bilety - 800 sztuk - powiedział Rafał Dobrowolski z biura prasowego Unii Leszno.

Awizowane składy:

Fogo Unia Leszno: 9. Emil Sajfutdinow, 10. Peter Kildemand, 11. Piotr Pawlicki, 12. Grzegorz Zengota, 13. Janusz Kołodziej, 14. Bartosz Smektała.

Betard Sparta Wrocław: 1. Tai Woffinden, 2. Szymon Woźniak, 3. Maciej Janowski, 4. Andriej Lebiediew, 5. Vaclav Milik, 7. Lars Skupień.

KB, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze