Piłka nożna

Jozak: Spotkam się z trenerem Magierą

Gdyby nie znać realiów i zapytać, który z nich na chłopski rozum trafi do ostatniej drużyny w pierwszej lidze, a który do mistrza Polski chyba nie byłoby wielkich wątpliwości. Okazuje się jednak, że Rocha ma ratować biedny Ruch Chorzów, Jozak najbogatszy polski klub Legię.
 
Trudno powiedzieć jak te misje się zakończą, ale wydaje się, że Legia podjęła ryzyko jak nigdy wcześniej. Bo przecież nie było ryzykowne zatrudnianie Dariusza Wdowczyka, Jacka Zielińskiego, Macieja Skorży, Jana Urbana, Henninga Berga, Stanislawa Czerczesowa czy Jacka Magiery. To byli trenerzy dobrze rozpoznani z mniejszym bądź większym doświadczeniem, ale nie aż takie zagadki
jak Romeo Jozak.
 
Ligowy futbol chorwacki nie jest oczywiście jakiś wyjątkowy, pewnie też jak u nas popełnia się wiele błędów personalnych i nie wszystko jest logiczne, ale to musiałby być niesamowity zbieg okoliczności, aby nikt z tamtejszej ligi z Dinamem Zagrzeb włącznie nigdy nie zdecydował się na obsadzenie Jozaka w roli pierwszego trenera. I dopiero nasi wyjątkowo przenikliwi działacze musieli na to wpaść. No chyba, że Jozak wciąż odmawiał i czekał na telefon z wyśnionej Legii…
 
To o czym mówi właściciel Legii Dariusz Mioduski, zachwalając swój wybór brzmi oczywiście dobrze. Nie ma nic lepszego niż postawienie na akademię, na szkolenie młodzieży, na pracę systemową, ale co to ma wspólnego z pierwszą drużyną, która ma bronić mistrzostwa Polski?
 
Niech buduje akademię, a pierwszej drużynie da zawodowego trenera. Miło by było, ze specjalizacją pracy z seniorami. Nie przypominam sobie, żeby jakikolwiek poważny klub wziął sobie za trenera seniorów eksperta od młodzieży. Futbol to jest w sumie prosta gra, nie ma sensu wyważać otwartych drzwi. Owszem, Pep Guardiola w Barcelonie czy Zinedine Zidane w Realu też nie mieli wcześniej wielkiego doświadczenia na ławce trenerskiej, ale „trochę” tego największego futbolu jednak liznęli.
 
Słychać tu i ówdzie, że Jozak ma być przykrywką, kimś w rodzaju nadtrenera, dla tego, który jest formalnie asystentem. Patrząc na CV Deana Klafurica to rzeczywiście przykrywanie jest zasadne. Ma on bowiem za sobą kilka miesięcy pracy w drugoligowym NHK Gorica, a wcześniej NK Udarnik i reprezentacji Chorwacji kobiet. Ale za to wszędzie w roli pierwszego trenera.
 
Na dziś przesłanki ku temu, że właściciel Legii właśnie dokonał kapitalnego wyboru i jednym ruchem posprzątał bałagan w Legii, są marne. Co bardziej sceptyczni, twierdzą, że może skończyć się na rychłym sprowadzaniu na Łazienkowską całego zastępu chorwackich zawodników, zamiast tych, których sprowadzili poprzednicy. I to będzie cała esencja tej rewolucji.
 
Optymiści muszą trzymać się tezy, że czasem dziwactwa okazują błyskiem czyjegoś geniuszu.