Inne

sawik: Szykują się największe zmiany w...

Szymon Groenke: Team Kinguin po raz kolejny obroniło tytuł ESL Mistrza Polski. Zaskoczyło cię to? Wiele mówiło się przecież o tym, że AGO Gaming może im w tym przeszkodzić.

 

Łukasz ‘Hermes’ Pożyczek: Chyba nie. Mimo wszystkiego, co dzieje się wokół tej drużyny, spodziewałem się, że to właśnie Team Kinguin jest faworytem tego turnieju. Miałem natomiast nadzieję na to, że PRIDE lub AGO Gaming zaskoczą. AGO świetnie prezentowało się przecież przez Internet, nie przegrywając żadnej mapy. PRIDE jest natomiast zespołem, który ugruntował swoją pozycję i pretenduje teraz do objęcia miana drugiego zespołu w Polsce.

 

SG: Myślisz, że AGO Gaming przegranym meczem finałowym, który mimo wszystko był bardzo wyrównany, udowodniło, że jest w stanie wzbić się na szczyt?

 

ŁP: Podczas analizy mówiłem, że byłem zbudowany tym, jak AGO zaprezentowało się na trzeciej mapie, szczególnie po tym, co widzieliśmy na Cobblestone. To pokazuje, że ta drużyna ma nie tylko potencjał, jeśli chodzi o umiejętności, bo to widzieliśmy już wcześniej, ale są też odpowiednio przygotowani mentalnie. Być może to dzięki Dominikowi ‘GruBemu’ Świderskiemu i Damianowi ‘furlanowi’ Kisłowskiemu, którzy są doświadczeni i mają dobry wpływ na młodszych zawodników. Ale to też świetny przykład na to, że ci młodsi gracze po zaledwie dwóch latach na scenie doszli do finału ESL Mistrzostw Polski. Nie dość, że grają w najważniejszych rozgrywkach na polskim podwórku, to w dodatku grają świetnie.

 

SG: Wiele razy przy biurku eksperckim wspominaliście, że ta edycja ESL Mistrzostw Polskich należy do najbardziej zaciętych rozgrywek tego typu.

 

ŁP: Pamiętam poprzednie mistrzostwa, w których miałem okazję uczestniczyć. Poziom był oczywiście wysoki, ale nie aż tak, jak teraz. Nie było trzech map w finale, półfinały również rozegrały się szybko i były jednostronne. Tak, jak powiedziałeś, jeżeli chodzi o emocje i poziom widowiska, tym razem poprzeczka została zawieszona jeszcze wyżej.

 

SG: Wysoko zawieszona poprzeczka jest również, jeśli chodzi o samą organizację turnieju. Przyglądając się ekspertom, patrząc na scenę, słuchając komentatorów, odnoszę wrażenie, że jesteśmy już na tak wysokim poziomie, że możemy zaprezentować to w telewizji.

 

ŁP: Jeśli chodzi o samą imprezę, to ja byłem pod ogromnym wrażeniem, jak zobaczyłem główną scenę – oczywiście – ale dopiero, jak wszedłem na backstage, zobaczyłem, ile tu jest sprzętu i ile osób pracuje nad realizacją. To jest coś niesamowitego i pokazuje, jak esport się rozwija, w jakim kierunku zmierza i jak profesjonalnie się do niego podchodzi.

 

Chciałbym widzieć więcej esportu w telewizji, ale to jest trudny temat – szczególnie, jeżeli chodzi o Counter-Strike’a na polskim podwórku. Myślę jednak, że to się stanie. Nie wiem tylko w jakiej formie.

 

SG: Myślisz, że zbliżają się czasy, w których Virtus.pro będzie pojawiało się na polskich turniejach?

 

Nie wiem, czy Virtus.pro chce pokazywać się w Polsce. Mam wrażenie, że „Złota piątka” wie, że jeżeli pojawiłoby się na krajowym turnieju – a powiedzmy sobie szczerze, nie jest w dobrej formie – mogłoby mieć gorszą dyspozycję dnia. W oczach fanów nie wyglądałaby dobrze, gdyby wielkie Virtus.pro przegrało z którąś z polskich drużyn, niezależnie od tego, czy to z PRIDE, AGO Gaming czy Team Kinguin.