Bisping w największej organizacji MMA na świecie występuje nieprzerwanie od 2006 roku, będąc lojalnym pracownikiem. Dla UFC walczył aż 27 razy i odniósł 20 zwycięstw - to oczywiście rekord. Wydawało się, że jego długa kariera nie zostanie zwieńczona pasem mistrzowskim: przed nim w kolejce znajdowało się wielu innych pretendentów, lecz szczęście się do niego uśmiechnęło. Przed galą UFC 199 z walki wieczoru wypadł Chris Weidman i to właśnie Anglik wskoczył w jego miejsce. Mając kilkanaście dni na przygotowanie pod mistrza Luke'a Rockholda (16-3, 6 KO, 8 SUB), z którym przegrał niecałe dwa lata wcześniej, znokautował go w pierwszej rundzie.

 

Od tego momentu pokonał jeszcze jednogłośnie na punkty Dana Hendersona i aktualnie przygotowuje się do starcia z legendą MMA Georgesem St-Pierre'em na gali UFC 217. Bisping wyznał, że może to być jego ostatni występ w karierze.

 

- Patrząc na to, jaką miałem karierę, ile lat walczyłem w UFC, ile miałem kontuzji, wzlotów i upadków, jak blisko byłem walk o pas, to istnieje możliwość, że to moja ostatnia walka. Nie wiem, czy później będę walczył. Cóż to by było za zakończenie - powiedział w programie MMA Hour.

 

Bisping ma 38 lat, a za walkę z St-Pierre'em prawdopodobnie zgarnie najwyższą wypłatę w karierze. Jak przyznał jego rodzina namawia go do zakończenia kariery, lecz jeśli pieniądze w dalszym stopniu będą zadowalające, to rozważy kolejne występy.

 

- Wielu ludzi powtarza mi, że powinienem przejść na emeryturę. Osiągnąłem dzięki MMA więcej, niż sobie wyobrażałem. Nie mogę robić tego wiecznie. Trzeba wiedzieć, kiedy przychodzi odpowiedni czas. Nie mówię, że to jest teraz, ale rozważam to - przyznał.

 

Do walki Bisping - St-Pierre dojdzie 4 listopada 2017 roku w Las Vegas. Na tej samej gali zaprezentuje się m.in. Joanna Jędrzejczyk (14-0, 4 KO, 1 SUB), która w szóstej obronie mistrzyni wagi słomkowej skrzyżuje rękawice z Rose Namajunas (6-3, 5 SUB).