Młoda fanka oglądała mecz ligi MLB w towarzystwie swoich dziadków. Niestety miejsce na trybunach usytuowane tuż za trzecią bazą okazało się niezwykle feralne. W jednej z akcji wybita przez trzeciobazowego Todda Fraziera piłka lecąca z prędkością prawie 170 km/h uderzyła w twarz młodą fankę.

Dziewczynka na rękach dziadka opuściła błyskawicznie stadion w Nowym Jorku i została przetransportowana do pobliskiego szpitala. - Jest z nią coraz lepiej. Za wcześnie, żeby opowiadać o konsekwencjach uderzenia - skomentował ojciec poszkodowanej fanki.

- To było niezwykle trudne przeżycie. Wydarzył się naprawdę tragiczny wypadek - opowiadała o zdarzeniu babcia dziewczynki.

Mecz został opóźniony o prawie pięć minut. Todd Frazier nie mógł pogodzić się z faktem, że to z jego rąk została wystrzelona niefortunna piłka, a inny z baseballistów Matt Holliday ze łzami w oczach kontynuował grę po wypadku. - Jestem wstrząśnięty. Mam nadzieję, że wszystko zakończy się pomyślnie. To nie powinno się wydarzyć. Szczerze? Trudno pogodzić się z faktem, że brałem w tym udział - powiedział Frazier po zakończeniu spotkania.

Po meczu, zwycięskim dla New York Yankees, rozgorzała dyskusja na temat zamontowania dodatkowych zabezpieczeń dla kibiców.

W załączonych materiałach wideo zaistniała sytuacja oraz wywiad z Toddem Frazierem.