1. Wasyl Łomaczenko, Ukraina (9-1, 7 KO). Kiedy Bob Arum, szef  „Top Rank” podpisywał kontrakt z Wasylem Łomaczenko wiedział, że amatorskie sukcesy niekoniecznie przekładają się na zawodowe sukcesy. Nie w przypadku Wasyla, który już po dziesięciu walkach jest gwiazdą pierwszej wielkości. Chyba tylko on będzie potrafił zrobić ciekawą walkę, bijąc się 9 grudnia z kubańskim mistrzem defensywy Guillermo Rigondeaux...


2. Terence Crawford, USA (32-0, 23 KO). Crawford pokonuje rywali jak chce, kiedy chce i robi to w sposób widowiskowy. Czego więcej wymagać? Po zjednoczeniu tytułów w kategorii 140 funtów, idzie po wielkie pieniądze i kolejne wielkie walki w nowej, wyższej kategorii wagowej. Nie mogę się doczekać.


3. Giennadij Gołowkin, Kazachstan (37-0-1, 33 KO). Nawet biorąc pod uwagę, że walczył na gali Golden Boy Promotions, GGG na mojej karcie punktowej wygrał z Canelo Alvarezem dwoma rundami.  Canelo wiedział co robi, walczył przez większość pojedynku na wstecznym i na każdej innej gali by z taką taktyką przegrał. Czekamy na majowy rewanż.


4. Mikey Garcia, USA (37-0, 33 KO).  Rywale często wyśmiewają Garcię, że wybiera rywali, ale przestają się śmiać, kiedy mają z nim podpisać kontrakt. Garcia mówi, że może walczyć w trzech kategoriach wagowych, a sposób w jaki zniszczył Adriena Bronera tylko to potwierdza.


5. Canelo Alvarez, Meksyk (49-1-2, 34 KO). Nareszcie walcząc w tak naprawdę swojej kategorii wagowej (średnia), Canelo potwierdził w walce z Gołowkinem, że zrobił w ciągu ostatnich dwóch lat niesamowite postępy. Ma tylko 27 lat i najlepsze występy przed sobą. To brzmi groźnie.


6. Errol Spence Jr, USA (22-0, 19 KO). Podobnie jak Canelo, Spence ma 27 lat... i z walki na walkę jest coraz lepszy. Mistrz świata IBF ciągle mówi do dziennikarzy „proszę pana”, jest uosobieniem skromności i... potwornej konsekwencji w ringu. Errol wyniszcza przeciwników techniką starej szkoły boksu plus przygotowaniem fizycznym nie na 15, ale na 20 rund.


7. Siergiej Kowaliow, Rosja (30-2-1, 26 KO). Kiedy spotkaliśmy się ostatnio w Las Vegas, Kowaliow (ku niezadowoleniu swoich promotorów) powiedział, że nie chce już mówić  o walkach z Wardem i „skoncentrować się tylko na przyszłości”. I słusznie, bo choć jest faworytem w walce z Szabrańskim (25 listopada), to nikt nie wie jaki „Krusher” wróci na ring w jednej z najmocniej obsadzonych kategorii wagowych w boksie.


8. Guillermo Rigondeaux, Kuba (17-0, 11 KO). „Nie możesz zasnać? Poszukaj walki Rigondeaux” – tak pół-żartem, pół serio komentowane są występy Kubańczyka. 9 grudnia nudną walką i tylko defensywą nie wygra bo walczy z „Hi-Tech” Łomaczenką. Test życia.


9. Wisaksil Wangek, Tajlandia (44-4, 40 KO). Jak się najpierw toczy wojnę z byłemy mistrzem P4P, a później go nokautuje, to miejsce w  pierwszej dziesiątce się należy. Chcesz oglądać wojnę na ringu? Oglądaj Wangeka.


10. Deontay Wilder, USA (38-0, 37 KO)/Anthony Joshua (19-0, 19 KO), Anglia. W odróżnieniu od moich amerykańskich kolegów dostrzegam, że istnieje waga ciężka. Dlaczego razem Deontay i Anthony? Bo obaj są mistrzami świata i który jest lepszy przekonamy się dopiero w 2018 roku. Walkę Joshuy z Pulewem traktuję niezbyt poważnie, Wildera z Ortizem jak najbardziej, ale obaj i tak wygrają.