- Generalnie jestem zadowolona. Piąte miejsce jest najlepsze w całej mojej karierze. Szkoda, że góra nie znajdowała się bliżej mety. Wtedy można by było jeszcze coś wyczarować – powiedziała pochodząca z Podhala zawodniczka.

W kluczowym momencie rywalizacji, 10 km przed metą, Niewiadoma jechała w siedmioosobowej czołówce razem z trzema Holenderkami. Osiem kilometrów przed metą skuteczny atak podjęła Blaak, zdobywając bezpieczną przewagę.

- Holenderki niesamowicie kontrolowały wyścig. Robiły co chciały i ciężko było z nimi walczyć. Na ostatniej górze dałam z siebie wszystko, ale nie udało się odjechać – oceniła.

Ostatni odcinek prowadził w dół i po płaskim. Polka zdawała sobie sprawę z tego, że ucieczka jest już praktycznie niemożliwa.

- Holenderki patrzyły na mnie. A ja pomyślałam: ok, teraz nic nie robię. Każdy chce jak najwięcej energii oszczędzić i tylko czeka na innych, kto pierwszy się złamie, kto pociągnie pościg. Jechałyśmy tak wolno, że wiedziałam, że peleton zaraz nas doścignie – podsumowała.

Słów uznania nie szczędził Niewiadomej trener kadry Mariusz Mazur.

- Kasia walczyła do końca, ryzykowała. Wspaniały był jej atak na Salmon Hill (Łososiowe Wzgórze). Nawet Anna van der Breggen z najwyższym trudem do niej dociągnęła. To była najpiękniejsza akcja całego wyścigu. Telewizje na pewno będą ją wielokrotnie powtarzać, a Kasia z roku na rok będzie silniejsza - ocenił.