Klimczak, czyli Ekstraklasa po nowemu

Piłka nożna
Klimczak, czyli Ekstraklasa po nowemu
fot. Cyfrasport

We wtorek w Warszawie odbędzie się Walne Zgromadzenie Ekstraklasy. Nowym szefem Rady Nadzorczej spółki będzie Karol Klimczak z Lecha Poznań, co oznacza, że Ekstraklasa pójdzie zupełnie inną drogą niż dotychczas. Przez lata obowiązywał konfrontacyjny kurs z PZPN. Pytanie w imię czego?

PZPN - prowadzony wprawną ręką przez Zbigniewa Bońka - biznesowo ma się tak dobrze, jak nigdy. Jednak przez ostatnie lata napięcia na linii PZPN - Ekstraklasa ciągle narastały. Uniemożliwiało to wspólne inicjatywy, konkretne ustalenia - od najmniejszych kwestii aż po strategię. Zamiast wykorzystać synergię, dochodziło do kolejnych bitew i potyczek, kłótni i polemik. Co ciekawe celował w tym prezes zarządu, Dariusz Marzec, choć wiadomo, że w spółce najwięcej do powiedzenia miał szef rady nadzorczej, Maciej Wandzel.

 

To Wandzel doprowadził - misterną operacją - do obalenia Andrzeja Ruski. To Wandzel wybrał na nowego prezesa Ekstraklasy Bogusława Biszofa. Prężny biznesmen po trzech latach uznał, że Biszof dalej nie można prowadzić spółki, choć nigdy przekonująco nie wyjaśnił dlaczego... Kolejnym prezesem został Marzec, który błyskawicznie się uczył. Jednak ostatnio zamiast koncentrować się na biznesie, został liderem ataków na Bońka. Bońka, który gruntownie zmienił PZPN: postawił na nogi nie tylko reprezentację, wybierając na selekcjonera Adama Nawałkę, ale i uzdrowił Puchar Polski, a także zaczął promocję młodych Polaków (w systemie Pro Junior, który premiuje kluby Ekstraklasy, 1. i 2. ligi - w tym sezonie już 13 milionami złotych trafi na konta klubów w całej Polsce).

 

Od 2013 roku wiadomo było, że współpraca na linii Boniek - Wandzel jest po prostu niemożliwa. Szef PZPN uznał, że Wandzel "storpedował" zjazd statutowy, choć wcześniej komunikował, że wszystko jest w porządku, jeśli chodzi o szykowane zamiany... Zjazd statutowy skończył się hecą, gdy kluby Ekstraklasy głosowały nawet przeciwko poprawkom w statucie, które były w ich interesie!

 

Walne Zgromadzenie klubów we wtorek - w hotelu "La Regina" w Warszawie - przyjmie sprawozdania i wybierze dwóch członków rady nadzorczej (mówi się, że mogą to być przedstawiciele Korony Kielce i Pogoni Szczecin). W skład nowej rady nadzorczej znowu wejdzie prezes PZPN. Już kiedyś był, ale na znak protestu przeciwko postawie Wandzla odszedł, a w jego miejsce wszedł wiceprezes PZPN, Eugeniusz Nowak (związek zgodnie ze statutem obsadza jedno z siedmiu miejsce w radzie nadzorczej). Boniek wraca, bo uważa, że spółka ligowa ma wielkie możliwości rozwoju. Podobnie myśli Karol Klimczak z Lecha, a także właściciel Legii, Dariusz Mioduski, który już rok temu mówił, że przyszły kontrakt telewizyjny ma sięgnąć co najmniej 200 milionów złotych za sezon (dotychczasowy gwarantuje 140 milionów). To ma być zupełnie nowe otwarcie - z udziałem przedstawicieli czołowej czwórki poprzedniego sezonu, Legii, Jagiellonii, Lecha i Lechii. Klimczak będzie szefem rady nadzorczej, a wiceszefem zostanie Cezary Kulesza, który jest jednocześnie wiceprezesem PZPN ds. piłki profesjonalnej.

 

Marzec opuści stanowisko prezesa zarządu Ekstraklasy (przed ostatnie pół roku zupełnie nie potrafił współpracować nie tylko z Bońkiem, ale i z radą nadzorczą Ekstraklasy, co powodowało kuriozalne sytuacje), ale wcale nie jest jasne, kto będzie nowym szefem spółki. W mediach przewinęło się mnóstwo nazwisk, ale decyzja została odłożona. Wielce prawdopodobne, że pełniącym obowiązki - na jakiś czas, a może i dłużej (wiadomo, jak to się ma z "prowizorkami") - zostanie Marcin Animucki. Ma dobre notowania u Klimczaka, a i z Bońkiem nigdy nie był na wojennej ścieżce. Animucki przez lata jawił się jako kompetentny urzędnik. Jednak w ostatnim roku wyszedł poza swoją rolę, broniąc systemu ESA 37 (z podziałem punktów), jak niepodległości. Podziału punktów już nie ma, a za chwilę nie będzie ESA 37. Tyle, że nic do tego nie będzie miał Animucki, ani żaden inny prezes Ekstraklasy. Ta decyzja należąca do Walnego Zgromadzenia klubów. Realny jest powrót do regularnego sezonu - 30. kolejek. Możliwe jest również poszerzenie składu Ekstraklasy do 18 zespołów, ale wiele zależy od przetargu na prawa telewizyjne i rzeczywistej wartości nowego kontraktu. Klimczak chce położyć nacisk na kompromis w spółce, na współdziałanie z PZPN, co zwiększy możliwości marketingowe. Nowy szef rady nadzorczej ESA zastanowi się również nad sensem Komisji Ligi, jako pierwszej instancji dyscyplinarnej, która podlega spółce. Druga instancja i tak jest w związku, więc możliwe, że pierwsza również trafi na Bitwy Warszawskiej. Celem spółki jest wypracowanie jak największych środków finansowych dla klubów - i na tym Klimczak, doktor ekonomii, zamierza się koncentrować.

Roman Kołtoń, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze