Pierwsza walka odbyła się w marcu tego roku. Niespodziewanie to Bellew wyszedł zwycięsko z tego pojedynku, wygrywając przez techniczny nokaut w jedenastej rundzie. Na przebieg tej konfrontacji sporo wpływ miała jednak kontuzja Haye'a, który po kilkunastu minutach doznał kontuzji.

 

O rewanżu mówiło się sporo, bo dla obu zawodników to chyba w tym momencie najlepsza możliwa konfiguracja. Termin 17 grudnia jest dosyć nietypowy, gdyż wypada w niedzielę, lecz ostatecznie to właśnie wtedy odbędzie się ta walka. Wszystko przez to, że dzień wcześniej hala jest już zarezerwowana.

 

- 17 grudnia będę zwycięski i zakończę karierę Haye'a. Kolejna porażka zamknie kurtynę przed Hayemakerem. Nic do niego nie mam, to zwykły biznes, Kolejna walka - powiedział Bellew.

 

- 4 marca scenariusz został wyrzucony przez okno, a nieprzewidywalność w sporcie została ujawniona w brutalny sposób. Wygrał los na loterii w pierwszej walce, ale wierzcie mi, nie wygra go po raz drugi - skontrował Haye.