Polski kibic nazwisko Rudnevsa zna doskonale - we wrześniu 2010 roku to właśnie łotewski napastnik pozyskany kilka miesięcy wcześniej przez Lecha Poznań, przyczynił się do jednego z najbardziej sensacyjnych wyników w polskiej piłce w ostatnich latach. Trzy bramki strzelone przez Rudnevsa Juventusowi na wyjeździe i remis 3:3 sprawiły, że o nowym nabytku "Kolejorza" z miejsca zrobiło się bardzo głośno. W Lechu Łotysz pograł dwa lata, a w swoim drugim sezonie został królem strzelców Ekstraklasy z 22 golami na koncie.

Dobra gra na polskim podwórku sprawiła, że Rudnevs wyjechał do Niemiec, gdzie zasilił Hamburger SV. Pierwszy sezon? Całkiem udany. 12 bramek i regularne występy w pierwszej jedenastce zasłużonego klubu. Kolejne lata były już jednak pasmem niepowodzeń i kontuzji, które nie pozwoliły w pełni rozwinąć Łotyszowi swoich dużych umiejętności. Był wypożyczony do Hannover 96, a w 2016 roku za darmo trafił do 1.FC Koeln. Jak się okazało był to ostatni klub w karierze Rudnevsa.

W wieku 29 lat były napastnik reprezentacji Łotwy zdecydował się bowiem na zakończenie kariery, o czym poinformował dyrektor zespołu z Kolonii Joerg Schmadtke. - Spełniliśmy życzenie Artjomsa. Teraz musi się poświęcić sprawom osobistym. Respektujemy to i nie będziemy tej sprawy komentować - powiedział Schmadtke. Co ciekawe FC Koeln wykonało także inny ruch kadrowy - do jednej z najsłabszych ekip w Bundeslidze dołączył 38-letni Claudio Pizarro. On nie ma zamiaru kończyć jeszcze kariery.