Reprezentacja Chorwacji zdobyła zaledwie jeden punkt w dwóch ostatnich kolejkach i po świetnym starcie eliminacji znalazła się pod ścianą. Po nieoczekiwanym remisie przed własną publicznością z Finlandią 1:1 Chorwaci stracili pierwsze miejsce w wyrównanej grupie I, a winą naturalnie obarczono selekcjonera, Ante Cacica.
 
Cacić został więc wyrzucony na 48 godzin przed meczem o wszystko. Chorwacja wybiera się na trudny wyjazd do Ukrainy i nie wszystko jest już zależne od niej. Islandia zagra u siebie z najgorszą w grupie reprezentacją Kosowa, więc bezpośredni awans należy już traktować w kategorii scenariusza science fiction. Różnica między oboma zespołami wynosi obecnie dwa punkty.
 
Grupa I

1. Islandia, 19 pkt, bramki 14:7
2. Chorwacja, 17 pkt, bramki 13:4
3. Ukraina, 17 pkt, bramki 13:7
4. Turcja, 14 pkt, bramki 12:11

 
Dużo realniejsze jest więc wejście do strefy barażowej, ale do tego Chorwaci potrzebują co najmniej remisu na trudnym terenie. Wyżej od Ukrainy są dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu. Cel wcale nie musi wydawać się taki prosty, bowiem Modrić i spółka z Ukrainą zagrają bez selekcjonera, który prowadził zespół od września 2015, czyli początku eliminacji.
 
Gol Finów w końcówce na tyle zszokował zawodników i Cacica, że ten na pomeczowej konferencji prasowej mylił zespół ze Skandynawii z... Islandią. Ponadto w szatni miało dojść do kłótni i przepychanek. W sobotę chorwacka federacja podjęła decyzję o zwolnieniu dotychczasowego selekcjonera i jego miejsca zajął Zlatko Dalić.
 
Atmosferę naturalnie uspokoi awans zespołu na mundial w Rosji, jednak kluczowi piłkarze przyznali, że "sytuacja jest bliska katastrofy".