Liga Siatkówki Kobiet: Skromniejsze budżety, młodzież zamiast gwiazd

Siatkówka
Liga Siatkówki Kobiet: Skromniejsze budżety, młodzież zamiast gwiazd
fot. PAP

Czternaście drużyn ze znacznie skromniejszymi budżetami przystąpi do nowego sezonu ekstraklasy siatkarek. Część klubów straciła swoich sponsorów, ale nie ma go również cała liga. Dlatego szkoleniowcy nie mają wyjścia i muszą odważniej sięgnąć po młodzież.

Nie da się nie zauważyć, że po kilku "tłustych" latach, w których Chemik Police, Impel Wrocław, Atom Trefl Sopot czy Tauron MKS Dąbrowa Górnicza zbudowały jak na polskie warunki potęgi, a w składach roiło się od reprezentantek wielu krajów, nastąpiła zapaść. Dziś tylko policzanki są wciąż na topie, po Impelu pozostała nazwa, a ekipa z Sopotu przeniosła się do Krakowa, czyli sprzedała swoje miejsce. Mniejsze aspiracje mają też dąbrowianki.

 

Nie tylko kluby straciły sponsorów, ale po wycofaniu się Orlenu, nie ma go już także liga.

 

- Martwi mnie, że nie mamy w tej chwili sponsora tytularnego. Już podjęliśmy rozmowy. Jeśli Orlen nie chce współpracować, to oczywiście to uszanujemy, ale musimy o tym jednoznacznie wiedzieć. Mamy bowiem dobrą, państwową firmę, która chce być sponsorem tytularnym rozgrywek. Prywatne przedsiębiorstwa też czekają, ale my chcemy być lojalni – powiedział prezes PZPS Jacek Kasprzyk.

 

Przyznał, że to był spory cios finansowy. - Po wycofaniu się Orlenu, musieliśmy zrezygnować z rozgrywek Młodej Ligi. Z tego kontraktu ponad 2 mln zł przekazywanych było właśnie na ten projekt - przypomniał.

 

Wiele mówi się także o niewypłacalności niektórych klubów. Zawodniczki sądzą się ze swoimi starymi pracodawcami, którzy nie wypłacili im kontraktów.

 

- Zmusiliśmy Sąd Polubowny, by wszystkie sprawy były rozpatrywane w ciągu trzech miesięcy. Wina leży po dwóch stronach. Zawsze powtarzam zawodniczkom, żeby składały odpowiednie wnioski. Te, które to zrobiły i wygrały sprawy, natychmiast dostawały pieniądze. Od tego właśnie jest liga – podkreślił Kasprzyk.

 

Tego typu kłopoty omijają Chemika, który cztery razy z rzędu sięgał po mistrzostwo. Policzanki wciąż dysponują budżetem nieosiągalnym dla rywali, a co za tym idzie, mogli pokusić się o solidne siatkarki. Do drużyny dołączyła m.in. wicemistrzyni Europy Holenderka Maret Balkestein-Grothues, a do mistrzyni Starego Kontynentu – Stefany Veljkovic dołączyły koleżanki z reprezentacji Serbii Sladjana Mirkovic oraz Bianka Busa.

 

Ciekawe transfery dokonały m.in. Developres SkyRes Rzeszów oraz oba kluby z Łodzi. To zdaniem wielu fachowców główni kandydaci do podium.

 

- Trudno dziś przewidzieć, jaka będzie kolejność na końcu rozgrywek. W czołówce oprócz Chemika, widzę Developres Rzeszów oraz zespoły z Łodzi. Ciekawy skład zbudowała drużyna z Bielska-Białej, która może sporo namieszać w tej lidze – ocenił szkoleniowiec Impelu Marek Solarewicz.

 

On podobnie jak wielu innych trenerów, musi sobie radzić bez gwiazd. Były selekcjoner żeńskiej reprezentacji Piotr Makowski w Pałacu czy Maciej Bartodziejski w Legionovii zamiast wielkich nazwisk, mają dużo młodzieży, której ambicji podobno nie brakuje.

 

Do polskiej ekstraklasy po pięciu latach wraca Włoch Alessandro Chiappini, który w przeszłości prowadził Atom Trefl Sopot. Od listopada ubiegłego roku prowadził pierwszoligową Proximę Kraków, która latem "przejęła" drużynę z Sopotu.

 

- Okres spędzony w Polsce był dla mnie ogromnym doświadczeniem. Liczyłem, że kiedyś tu jeszcze wrócę. Dlatego czuję się podekscytowany i szczęśliwy, że znów poprowadzę zespół w ekstraklasie – powiedział włoski szkoleniowiec.

 

Chiappini, podobnie jak Solarewicz, wśród faworytów widzi te same drużyny.

 

- Liga nie będzie tak zdominowana przez Chemika, jak to miało miejsce w poprzednich latach. W tym sezonie ta rywalizacja powinna być bardziej wyrównana. Na pewno Budowlani Łódź, ŁKS, Developres i Bielsko-Biała powinny się liczyć w tym sezonie. Graliśmy z Bielskiem i muszę przyznać, że prezentują wysoką jakość – ocenił Chiappini.

 

Po eksperymentach związanych z regulaminem rozgrywek, powiększaniem i zamykaniem ligi, wróci rywalizacja o uniknięcie degradacji. Polska Liga Piłki Siatkowej postanowiła zredukować liczbę drużyn z 14 do 12. Dwie najsłabsze spadną z ekstraklasy, a zespół, który zajmie 12. miejsce, zagra baraż z mistrzem pierwszej ligi.

 

- To będzie dobre dla polskiej siatkówki, wrócą mecze pod ciśnieniem, nie będzie sielanki wśród prezesów klubów i meczów o nic. Po powiększeniu lig, poziom się obniżył, a wszyscy modlili się tylko, żeby wygrać te cztery-pięć meczów w sezonie. Teraz liga na pewno nie będzie nudna – ocenił zmiany trener Enei PTPS Piła Jacek Pasiński.

 

Finał rundy zasadniczej zaplanowano na 21 kwietnia. Do rundy play off zakwalifikują się cztery najlepsze zespoły. Rywalizacja w półfinałach, finale i meczach o poszczególne lokaty toczyć się będzie do dwóch wygranych spotkań.

SA, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze