Pod wodzą Chorwata warszawianie rozegrali cztery mecze - jeden w Pucharze Polski z trzecioligowym Ruchem Zdzieszowice (4:0) i trzy w ekstraklasie. Ponieśli dwie porażki, w tym tą wspomnianą z Lechem 0:3, po której media informowały o możliwym pobiciu piłkarzy Legii przez kibiców klubu.

- Nie mogę tego komentować, bo to było dwa tygodnie temu, nie chcę koncentrować się na niczym innym niż na niedzielnym meczu. Na pewno był to nieprzyjemny moment dla mnie, dla klubu, ale teraz potrzebujemy pozytywnych wiadomości i emocji. Staraliśmy się odbudować dobrą atmosferę przez ostatnie 10 dni, zrobiliśmy duże postępy. Nie uciekam od tych pytań, ale obawiam się, że rozmowa na ten temat mogłaby zniweczyć nasz wysiłek. Może jeszcze kiedyś, przy innej okazji, o tym opowiem - powiedział dziennikarzom Jozak.

W środę trener Legii obchodził 45. urodziny. Z tej okazji zjadł kolację ze swoimi piłkarzami.

- Mogę powiedzieć, że o ile poprzedni poniedziałek był najgorszym dniem w mojej sportowej karierze - w ogóle nie chciałem rano wstawać z łóżka, to trwający tydzień był jednym z najprzyjemniejszych. Atmosfera była naprawdę miła. Życzyłem sobie, żebym za rok o tej porze wciąż był trenerem Legii - podkreślił Jozak.

W sobotę w 12. kolejce warszawianie zmierzą się przed własną publicznością z Lechią Gdańsk.

- Zaczynaliśmy przygotowania do tego meczu w złym punkcie. Żeby odmienić trudną sytuację, potrzeba czasu. W takim procesie wiele pomysłów i rozwiązań się kwestionuje, nawet odrzuca, następują też chwile chaosu. Ale jeśli się to przezwycięży, przychodzi pewność siebie. Większość piłkarzy dobrze sobie radzi z wypełnianiem założeń - zapewnił Jozak.

Legia zajmuje ósme miejsce w tabeli z dorobkiem 16 punktów. Lechia jest 12. i ma o trzy "oczka" mniej. Liderem jest Górnik Zabrze, który zgromadził 22.