Obie drużyny są tak sponiewierane i tak wiele złego już na ich temat powiedziano, że żal się nad nimi znęcać. Nie wiedzie im się ani na niwie sportowej, ani organizacyjnej, ani finansowej.  W gdańskim klubie nie płacą nawet klubowym lekarzom, w geście rozpaczy z trenera zrobiono dyrektora, a trenerem mianowano specjalistę od przygotowania fizycznego – Walijczyka Adam Owena. W Legii nie mniejsza ekstrawagancja. Trenerem został specjalista od szkolenia młodzieży Chorwat Romeo Jozak i swoimi wypowiedziami po porażce z Lechem Poznań 0:3, w których odwrócił się od swoich podopiecznych, momentalnie narobił sobie wrogów. Obnażył też swój brak doświadczenia w budowaniu relacji w zespole seniorów. A co bardziej nieżyczliwi twierdzą, że niechcący sprowokował skandaliczną akcję na klubowym parkingu Legii.
 
Przy okazji warto sprostować. To nie było tak, że zawodnicy nie chcieli walczyć z napastnikami. Zostali jednak totalnie zaskoczeni. Zaatakowany drugi trener Alaksandar Vukovic poprosił nawet, aby ujawnił się ten, który go uderzył. Ale chętnego na tzw. solo nie było. Treningi Legii były ostatnio zamknięte, władze wciąż szukają „kreta”, który wynosi informacje i „knuje” z byłym współwłaścicielem, a trener… wyjechał. Piłkarze dostali tylko dwa dni wolnego, szkoleniowiec pięć!


Opiekun Lechii też lubi podróżować.
 
- Przerwę spędziłem wprawdzie na zgrupowaniu reprezentacji Walii, ale byłem w stałym kontakcie z moimi współpracownikami w Lechii. Wszyscy wiedzieli, co mają robić i jak prowadzić treningi – wypalił Owen.
 
Analizując na podstawie podejścia trenerów do swoich obowiązków, powinien być remis. Ale być może, któryś z nich zostawił swoim współpracownikom lepsze wskazówki…