Siatkówka

PlusLiga: PGE Skra zmiotła Asseco Resovię z...

To pierwsze zwycięstwo wicemistrzów kraju w tym sezonie ekstraklasy. Do pewnego triumfu nad inną czołową ekipą rozgrywek gospodarze potrzebowali niespełna 90 minut. Bełchatowianie nad rywalem dominowali w każdym elemencie gry, co po sobotniej konfrontacji przyznał Winiarski.

 

"To nie do końca tak, że Resovia zagrała słabo, bo to my zagraliśmy dziś kapitalnie. Pierwsze dwa sety w naszym wykonaniu były niemal perfekcyjne. Zwycięstwa do 17 w dzisiejszej siatkówce pokazują dużą różnice poziomów. W trzeciej partii rzeszowianie zagrali już lepiej i przez moment dzięki zagrywce Lukasa Tichacka doszli nas na 2-3 punkty, ale to był ich pojedynczy zryw" – ocenił asystent pierwszego szkoleniowca PGE Skry Włocha Roberto Piazzy.

 

Winiarski zwrócił uwagę, że jego podopieczni w najlepszy sposób zareagowali na wyjazdową porażkę 1:3 z Jastrzębskim Węglem sprzed tygodnia, w swoim pierwszym meczu obecnego sezonu.

 

Kapitan PGE Skry Mariusz Wlazły podkreślił, że kluczem do zwycięstwa była zagrywka. "Na tym poziomie to jeden z najważniejszych elementów, który ma wpływ na kolejne. Dziś był on po naszej stronie. To ułatwiło nam grę na siatce, bo rzeszowianie nie mogli rozgrywać piłki tak jakby chcieli, a my mieliśmy więcej swobody" – tłumaczył atakujący.

 

Środkowy Resovii Bartłomiej Lemański ocenił, że jego drużyna nie mogła sobie poradzić z zagrywką PGE Skry, ale także blokiem. "Powstrzymywali nasze skrzydła, a my nie mogliśmy się przebić przez ten mur. Najlepsza obroną jest atak, lecz dziś tej taktyki nie mogliśmy zrealizować. Może lepiej będzie w rewanżu" – przyznał.

 

Dla podopiecznych włoskiego trenera Roberto Serniottiego była to druga porażka w tym sezonie. Przed tygodniem ulegli bowiem 1:3 mistrzowi kraju Zaksie Kędzierzyn-Koźle. Lemański zaznaczył jednak, że na tym etapie rozgrywek trudno już mówić o kryzysie i zwracał uwagę na potencjał ostatnich rywali.

 

Wlazły żartował, że chciałby, by każde spotkanie PGE Skry w tym sezonie przebiegało w ten sposób, choć – jak przyznał – wolałby stracić mniej sił. "Wynik pokazuje, że poszło szybko i łatwo, ale tak nie było. Jesteśmy zmęczeni. Koncentracja i realizacja taktyki kosztuje naprawdę dużo wysiłku. Nie można też zapominać, że ekipa z Rzeszowa to naprawdę dobry rywal i jeśli da mu się pograć, to nie jest łatwo, co pokazali w trzecim secie" – wyjaśnił.

 

Mimo efektownego triumfu, wybrany MVP meczu Serb Srecko Lisinac uważa, że PGE Skra nie pokazała jeszcze pełnych możliwości i może grać lepiej. Jak bowiem tłumaczył wielu siatkarzy, w tym on, do zespołu dołączyło pod koniec przygotowań. "Jeszcze brakuje nam zgrania, ale ważne, żebyśmy teraz wygrywali dalej. Nie liczy się, czy w takim stylu jak dziś i nie musi być zawsze 3:0" – zaznaczył serbski środkowy.

 

Winiarski dodał natomiast, że życzyłby sobie, by jego podopieczni tak wysoki poziom prezentowali do końca rozgrywek, ale jak zaznaczył, z doświadczenia wie, że to będzie trudne. "Bardzo bym tego chciał, lecz wiem, że trudno prezentować w każdym meczu tak wysoki poziom i po wyśmienitych spotkaniach przychodzą słabsze. Ważne, żeby je też wygrywać. Dlatego nie może być mowy, by zachłysnąć się tym zwycięstwem. Mamy świadomość, jak długi sezon przed nami" – podkreślił były przyjmujący PGE Skry.

 

W kolejnym meczu bełchatowianie zmierzą się w środę w Olsztynie z Indykpolem AZS, a rzeszowianie w sobotę zagrają na wyjeździe z Jastrzębskim Węglem.